Marzec 2013 archive

I’m dreaming of a white Easter, czyli świątecznie

Nie mogę uwierzyć, że za chwilę Wielkanoc. Pisząc życzenia miałam ochotę zacząć „Najlepsze bożonarodzeniowe…”. Koszmar jakiś…siedzę na kanapie, otoczona poduszkami i kocami, z laptopem na kolanach…przy oknie, dodam, że na parterze, więc siedze w pierwszym rzędzie i patrzę na śnieg, nie tylko ten, który leży, ale ten, co PADA! Nic to…rzeba przeżyć. Jeszcze raz składam wszystkim najlepsze życzenia Wielkanocne! Duzo wiosny, wiosny i jeszcze raz wiosny :)

Miałam bardzo dużo frajdy przygotowując dziś zdjęciową ‚pocztówkę z życzeniami’. Kot starał się uczestniczyć jak umiał, ale musiałam być twarda :) Poniżej trochę ujęć z backstage’u, haha.

 

Aktywne przyzywanie wiosny

Pamiętacie moje pastelowe, niedzielne składanie, sprzed jakiś 2 tygodni (TUTAJ)? To właśnie po temu to było, po temu :) Ukradłam taki mały sneak peek – mam nadzieję na więcej zdjęć z tej sesji!

Natalia z Fototerapii chyba nie może się doczekać wiosny, przyzywanie jej idzie tu pełną parą, jak widzę, a na pewno nie jest osamotniona, a tak na marginesie, to makijaż modelki obłędny!

 

 

Bierzcie i motywujcie się z tego wszyscy

Motywacja, inspiracja, kopanie_w_tyłek_acja to terminy dla mnie ważne, używane na porządku dziennym, wręcz niezbędne. Nie zawsze głowa jest pełna pomysłów, nie zawsze inspiracji dostarcza sztuka wyższa (kontemplowanie dzieł Malczewskiego), czy romantyczny spacer po parku (tak, ja też tak sobie wyobrażałam codzienną pracę grafika freelancera:P). Nie zawsze się chce, choć powinno. Zamiast uderzać regularnie czołem o biurko oraz by uniknąć samookaleczenia zaglądam na Pinterest. Uwielbiam motywacyjne grafiki. Są super! Jak będę duża i będę miała własne mieszkanie (na razie musze się mocno konsultowac z B.) to będe ich miała mnóstwo na ścianach (zaraz obok serii moich najlepszych fotek z fejsika), żeby mi tak ta sztuka i ważne treści dogłębnie od samego rana do wieczora stymulowały szare komórki i motywację.
..jak sobie tak poczytam, że jestem najlepsza, jestem czempionem, że im jestem bardziej zajęta tym szczęśliwsza i w ogóle YEAH, cud, miód i orzeszki to nawet pomaga :)

zdjęcia Pinterest.com

 

Pastelowo

Droga Pani Klientko Natalio :)

Zamówienie jest gotowe do obioru, mam nadzieję, że będzie Pani zadowolona! Do tego czasu obiecuję chronić pompony i żurawie dzielnie przed tym bezimiennym potworem!

Kolejne zamówienie zatem zakończone, nie mogę się doczekać efektu końcowego wykorzystania pomponów i żurawi! Kot też miał chyba niezły ubaw, szczególnie jak aparat zaczął puszczać „zające” na ścianę. Zabawa przednia, gdyby nie to, że spieszyłam sę do biura na pewno też bym się pozderzała trochę ze ścianą :) nie ma nic lepszego z samego rana!

Obraz w tle autorstwa Danuty Krajewskiej.

 

Spacer i luksusowe towary :)

W końcu dorwałam się do zdjęć z sobotniego spaceru z Moniką, Markiem i Iną.Trzeba przyznać, że olsztyńskie Stare Miasto ma klimat…chwilowo polarny, niby koniec marca, a krajobrazy jak na Boże Narodzenie :) Ambitne plany długiego spaceru przeszły nam bardzo szybko jak tylko poczuliśmy temperaturę – trzeba było ratować się kawą. Ja w Olsztynie chodzę tylko w jedno miejsce na Starym Mieście, każdy z kim się umawiam na kawę już nie pyta gdzie, tylko o której :) Oprócz miękkich foteli i akustyki, która pozwala na swobodną rozmowę bez poczucia, że każdy słyszy o czym rozmawiasz, najlepsza jest kawa. Byłam pewna, że to kawa z którejś z tych znanych marek, a tu nie :) z lokalnej palarni. Teraz zamawiamy kawę z Lani Coffee też do naszego biura, żeby mieć luksusowe towary na co dzień, a co!?

Więcej zdjęć u Tekstualnej TUTAJ :)

Jestem też gwiazdą filmową :) To mój debiut!! (film ze studniówki się nie liczy!!!)

 

Quotes I like #3 – Oh La La :)

Wizyta w Paryżu to moje marzenie, jedno z listy do zrobienia w trybie pilnym :) Ciągnie mnie tam bardzo! Jestem mieszczuchem pierwszej wody! Chcę, ubrana w koszulkę w paski, baletki i trencz (wersja wiosenna) jeść bagietkę na jakiejś ławce, murku, czy schodach w centrum miasta i obserwować miasto i ludzi. Audrey miała rację na pewno – Paryż to zawsze dobry pomysł :)

Wszystkie zdjęcia Pinterest

 

Powiększony zestaw

No to się rozmnożyliśmy :) Dziś o 11.00 wyjechaliśmy ze schroniska olsztyńskiego z nowym członkiem rodziny w koszyku. To zupełnie inny kot niż planowaliśmy, po wielokrotnym obejrzeniu fotek kotów na stronie schroniska. Nie można nic na to poradzić – na żywo to ten właśnie skradł nam serca. Nie wiem czemu, nie był ani nachalny, nie wdrapywał się na kolana jak inne, nie biegał..siedział w kącie. To chyba ta niesamowita sierść i żółte oczy :)

Jesteśmy zaskoczeni, bo nie było żadnego etapu przejściowego, żadnego zaszycia się na kilka dni (no dobra, siedział 2 godziny pod wanną), żadnej nieufności. Kocurek jest największą przylepą i przyjemniaczkiem. Nie odstępuje nas na krok, chodzi po nas, przytula się i daje buziaki (uderza czołem w nasze głowy). My jestesmy stuprocentowo kupieni i nie możemy się na niego napatrzeć (ech, to niemal post parentingowy :D). Kot ma 10 miesięcy, to na ludzki wiek 13 lat. Wpadliśmy więc prosto w wir nastoletniego buntu, hahah.

Procedury w schronisku są bardzo proste. Pracownicy zaprowadzili nas do budynku z kotami (swoją drogą byliśmy bardzo zaskoczeni stanem schroniska, naprawdę fajne warunki), mogliśmy spędzić z nimi trochę czasu i spokojnie podjąć decyzję, a potem kilka podpisów i mogliśmy wziąć kota razem z książeczką zdrowia do domu.

No i mamy problem z imieniem! U mnie w rodzinie kocury mają imiona tradycyjne (Mieczysław i Gustaw), u Bartka kiedyś był Franek – wybranego wcześniej kota mieliśmy nazwac Edek…a tego??? Nie mamy pojęcia :) Bardzo proszę o podzielenie się ze mną swoimi pomysłami, jeśli komuś wpadnie do głowy fajne imię. Będziemy wdzięczni! Kot też (bo na razie jest kicią, sierściuchem i wieśniakiem :D)

 

Las, huśtawka i nowy członek rodziny

Wczoraj jednak doczekałam się spaceru po lesie, a właściwie długiego spaceru do lasu, potem długiego po lesie i na koniec z lasu do domu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w lesie tak długo. To chyba syndrom górala, tzn. góral, mając góry na co dzień, nie chodzi po nich z plecakiem, ludzie mieszkający nad morzem pewnie też już się plażą nie zachwycają. Ja, Olsztynianka od urodzenia, otoczona lasami i jeziorami mam to samo – jeziora omijam i do lasu nie chodzę. Czas to zmienić, bo było super!

Jestem bardzo, bardzo podekscytowana, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że już jutro nasza 2-osobowa rodzina powiększy się o schroniskowego nowego osobnika. Nie wiem jak wytrzymam z dwoma futrzakami w domu :D teraz będzie dwóch kocurów przeciwko mnie! hahah

 

Praca niedzielna

Czy Wy też pracujecie w niedzielę? Jeszcze w zeszłym roku pracowałam non stop. Tak wygląda praca w domu – zaczyna się rano a kończy w nocy :) Odkąd mam biuro staram się, żeby komputer w domu służył tylko rozrywce i przyjemnościom (ach te seriale). Przez to, że pogoda jest super (tzn. słońce świeci, a czy jest zimno? siedzę w domu, więc się tym nie interesuję) mam więcej energii – postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i popracować nad ostatnim papierowym zleceniem. W planach kilkadziesiąt pastelowych żurawi i kilka tiulowych pomponów, czyli na słodko :)
Czekam aż mój domownik Bartek :) zabierze mnie na spacer po lesie…na razie przegrywam z Justyną Kowalczyk!

 

 

Marzenie freelancera

Wczoraj w drodze do biura rozmawiałyśmy z Gabi o zjawisku obecnie nieosiągalnym, przynajmniej nie bez wyrzutów sumienia, a mianowicie – WOLNYM OD WSZELKICH OBOWIĄZKÓW, SPĘDZONYM POD KOCEM, Z SERIALAMI, KSIĄŻKAMI, GAZETAMI I ŚWIĘTYM SPOKOJEM, DNIU.

Kiedyś tak myślałam, że praca freelancera to wolność, dużo czasu dla siebie, możliwość beztroskiego wyskoczenia na urlop w środku tygodnia, no bo przecież szefa nie ma i to permanentnie :D tzn. szef jest, ale zdecydowanie stoi po naszej stronie. Nie do końca tak jest. Choć uwielbiam swoją pracę, to jednak freelancer pozbawiony stałej pensji dwoi się i troi, żeby się „ogarnąć”, często kosztem wolnego czasu. Tak jak kobieta na zwolnieniu lekarskim sprząta, prasuje, gotuje i odhacza domowe zaległości (nie mówcie, że tak nie jest :)), tak freelancer w czasie wolnym myśli o pracy, planuje strategie, szuka inspiracji i stara się nadrabiać zaległe projekty. Wynika z tego, że na razie nie szykuje się ten wymarzony dzień :)) Ale na bank ten dzień kiedyś nadejdzie. A tym czasem mogę się do tego dnia przygotować psychicznie, wizualizować go sobie i czekać.

fot. Pinterest

 

1 2