Czerwiec 2013 archive

BE HUNGRY #1

Odkąd w moim życiu pojawił się Bartek, mój poziom kulinarny znacznie wzrósł, wiem więcej, umiem więcej i wymagam od jedzenia coraz więcej :) Jednym zdaniem – wskoczyłam na wyższy level jedzeniowy. Jedzenie to u nas ważny temat, poruszany codziennie, rozwijany, roztrząsany i analizowany. I bardzo mi się to podoba, bo kto by nie chciał zamiast kanapek z serem zjeść bruschettę? Ja zdecydowanie wolę to drugie i Bartek mi to umożliwia uprzyjemniając mi życie gastronomicznie! Be hungry to mój nowy mini dział, nasze wspólne dziecko.

Raz na jakiś czas, w myśl zasady „oddaję tobie co kryję w sobie” pokażę co gotujemy, jak gotujemy, jak to wygląda i że jest proste i pyszne! Zapraszamy na BE HUNGRY #1!

SONY DSC

SKŁADNIKI dla 2 osób:

- makaron spaghetti (około pół paczki, zależy ile kto je :))
- 2 puszki pomidorów
- 1 średnia cebula
- 4 ząbki czosnku
- 1 cukinia
- 5 łyżek oliwy z oliwek
- garść oliwek
- 1/2 papryczki chilli
- świeża bazylia
- świeże oregano
- parmezan
- sól, pieprz, cukier
- 1/2 kieliszka białego wina

1. Cukinię myjemy i kroimy w podłużne plastry. Plastry solimy z każdej strony i odstawiamy, aż przyjdzie kolej na cukinię.

2. Drobno siekamy cebulę i czosnek (3 ząbki), wrzucamy je do garnka, na rozgrzaną oliwę i smażymy chwilę z drobno posiekaną papryczką. Dolewamy wino, dodajemy 1 łyżeczkę cukru i dusimy 2-3 minuty. Do garnka z oliwą i winem wrzucamy pomidory z puszki i gotujemy pod przykryciem 10 minut. Żeby sos szybciej uzyskał pożądaną konsystencję, pomidory w garnku można rozgnieść widelcem, albo tłuczkiem do ziemniaków. Gotujemy aż sos się zredukuje i wyparuje nadmiar wody. Na koniec sos próbujemy, dodajemy sól i pieprz ( jak kto lubi), pokrojone oliwki i posiekaną bazylię i oregano (na oko – kilkanaście listków). Garnek z sosem przykrywami i zostawiamy na najmniejszym ogniu przygotowując resztę.

3. Gotujemy wodę na makaron.

4. Cukinię wycieramy papierowym ręcznikiem (pod wpływem soli cukinia „poci się” i wypuszcza krople gorzkiej wody) kładziemy  na rozgrzanej patelni grillowej (albo zwykłej). Spryskujemy cukinię oliwą i rozkładamy na niej drobno posiekany czosnek (1 ząbek). Grillujemy z każdej strony, aż się zarumieni.

5. W międzyczasie gotujemy makaron al dente.

6. Rozkładamy makaron na talerze, na środek układamy sos (ilość sosu według uznania) i na koniec kładziemy grillowaną cukinię, pokrojoną w plastry. Całość posypujemy parmezanem i ziołami.

SONY DSCSONY DSCSONY DSC SONY DSCSONY DSC
SONY DSCSONY DSC
 

Złoty to mój ulubiony kolor

Ahoj!

Po co był mój poprzedni marynarski post? Żeby się nastawić psychicznie na sobotnie, czyli dzisiejsze olsztyńskie regaty. A było się na co nastawiać :) Bo wygraliśmy!!! Na 4 starty 3 pierwsze miejsca! Ja pełniłam bardzo ważne funkcje (nie ma opcji, żeby wygrali beze mnie) – byłam inteligentnym balastem, szczęściem i stoperem :) i czasem też ciągnęłam jakieś sznurki (przepraszam za mą ignorancję, to był mój 2 raz na łódce :P obiecuję poprawę). Jako członek załogi otrzymałam złoty medal (a złoty to mój ulubiony kolor) i chodzę dumna i blada!

 

 

Bądź mój sterniku

Motyw marynarski to jeden z moich ulubionych. To chyba rodzinne, bo moja Mama ma więcej ubrań w paski niż jakichkolwiek innych. Nie wiem czemu, ale lubię to! Temat tym bardziej aktualny, jako że biorę udział w regatach w weekend. Tak. Ja biorę udział w regatach jako 3ci członek załogi. Będe pełnić funkcję wyłącznie dekoracyjną :) Niech mnie Jack Sparrow ma w swej opiece!

Wszystko w marynarskie paski to pewniak. Tyle już rzeczy mam, a wciąż za mało…

fot. Pinterest

Ja dziś też cała w paski. Co zrobić.

 

Papierowe jedzenie ciąg dalszy

W ramach krótkiej przerwy w pracy postanowiłam pogrzebać w internecie. Jakoś tak samo z siebie zeszło na papier, potem na origami, a potem na jedzenie. Jakiś czas temu też pisałam o jedzeniu z papieru, ale ten temat jeszcze się nie wyczerpał, oj nie :)  Jestem zachwycona spożywczą martwą naturą poniżej. Prawdziwe dzieła sztuki! Dbałość o każdy detal to mistrzostwo. W tym momencie jednak dla mnie wygrywa hamburger, bo jestem strasznie głodna i surowa ryba, mięso, czy truskawki do mnie tak nie przemawiają :)

1/2/3/4

 

Life + Style = Lifestyle

Blog E for Event początkowo miał być pracowo-inspiracyjny, z dekoracjami, zdjęciami realizacji, bez wątków osobistych, miłosnych, ani kulinarnych. Nie lubię się jednak ograniczać i zauważyłam, że blogowo skręcam coraz mocniej w stronę lifestyle. Dzięki Gosi moje life ma dziś jeszcze więcej style i nie mogę tego nie pokazać :)

Spontaniczna sesja pomakijażowa była po prostu świetna. Nie dość, że czułam się jak wspólna młodsza siostra Nelly Furtado i Lucy Liu, to jeszcze bawiłyśmy się razem bosko i miałyśmy masę radości, a to wszystko lokalnie, czyli na tle blokowiska (z czasem nawet przestałam zwracać uwagę na patrzących się ludzi). Nie da się ukryć – kobiety są próżne, zakochałam się w byciu gwiazdą i mam ochotę na więcej! Gosiu, dziękuję za moją metamorfozę :)

make up/ Gosia M.T.
hair/ Gosia M.T.
foto/ Gosia M.T.

 

 

Inspiracje na głowie

To jest moja inspiracja na dzisiaj. Często myślę o tym co fajnego mogę zrobić z papierem, albo o papierze. Jak wykorzystać jego możliwości, jak się wyżyć kreatywnie. Origami to mistrzostwo – coś z niczego – zwierzę z kwadratowej kartki, czary mary, rikitikitak i bęc. Mnie inspiruje nawet origami narysowane, albo na zdjeciach. Skoro mam origami w głowie, to równie dobrze mogę sobie popatrzeć na to na głowie, a co!  Bierzcie i inspirujecie się z tego wszyscy, ze mną.

1/2

 

Eksperyment na Dzień Taty

Z okazji Dnia Taty postanowiłam uskutecznić fotograficzny eksperyment :) Zainspirowana Iriną Werning zaciągnęłam żywcem Tatę na skrzyżowanie Dąbrowszczaków i Partyzantów, żeby odtworzyć nasze zdjęcie sprzed 23 lat (mniej więcej). Plan był ambitny, ale pogoda mocno pokrzyżowała plany, nie było czasu na spokojne pozowanie, żeby uzyskać identyczne ustawienie, bo lało okrutnie. Mój Pan Fotograf dzielnie mókł, żebym miała o czym dziś napisać <3

Trochę się pozmieniało, nie sądzicie? Tylko wąsy te same :))

 

Spacer w zestawie powiększonym

Sobota bez spaceru to nie sobota :) My dziś spacerowaliśmy niedaleko, za to ambitnie i w powiększonym składzie. Wiem, że kotom najlepiej jest w domach z ogrodem, gdzie mogą wychodzić, kiedy chcą, polować na ptaki, myszy i inne przyjemności, w spokojności chodzić własnymi ścieżkami i cieszyć się z bycia kotem. Kot blokowy, tak, jak nasz Edward, ma utrudnione zadanie. Bardzo nam zależy, żeby miał szczęśliwą młodość (według naszych obliczeń Edek jest nastolatkiem), dlatego chodzimy z nim na spacery. W programie zawsze tarzanie po trawie, polowanie na robaki, wspinanie na drzewa i łobuzowanie, oczywiście w granicach smyczy (niestety).

 

Letni monitor

Przez to, że B. ma dziś urodziny i w związku z tym postanowiłam nie iść do biura i zostać w domu, czuję się weekendowo i bardzo wakacyjnie. Upał robi swoje, każe mysleć o molo i lodach :)

Mam dla siebie i dla Was dwie tapety na pulpit, z okazji upału i piątku. Zapraszam do pobierania i wprawiania komputerów w letni nastrój. U mnie dziś od rana produkcja lodów na monitorze, no nie mogłam się powstrzymać!

 Tapeta LATO do ściągnięcia tutaj KLIK

 Tapeta LODY do ściągnięcia tutaj KLIK

 

Śniadanie luksusowe

Jest rano. Śniadanie to całkiem niezły pomysł. Nie ma nic lepszego niż tradycyjne polskie – jajko sadzone, parówka, pomidory i frytki – idealne połączenie! Do tego bekon, sok pomarańczowy, tosty i czekolada! Dla mnie bomba :) Plus taki, że niekaloryczna. Przygotowanie takiego śniadanie trwa kilka godzin, ale za to jaki efekt na stole, można zapomnieć, że się było głodnym!

fot. LINK

 

1 2