Archive of ‘LIFE’ category

My i One

SONY DSC

Jak dobrze mieć dzieciatą siostrę, tym bardziej bliźniaczkę. Tekstualna jest dla mnie ciążową wyrocznią. Noszę to, co ona (po co mam kupować nowe, ciążowe ciuchy, jak te od niej są super), mam zamiar „odziedziczyć” kilka dziecięcych gadżetów, wiem, że doradzi mi we wszystkim, od wyboru wyprawki do pielęgnacji małego człowieka, nawet brzuchy mamy takie same (tzn. Ona miała, ja mam teraz).

Postanowiłam odtworzyć moją ulubioną sesję, z jej 8 miesiąca. Trudno nie było – ciuchy z sesji już miałam – wprawdzie nie noszę chwilowo okularów (co się niebawem zmieni), zamiast Łajki był Kazik, zamiast Gdańska – Olsztyn, zamiast mandarynek – kawa, ale klimat kuchenny bardzo obecny. No i fryzura – nie ma nic wygodniejszego :) (więcej…)

 

Easy like sunday morning

SONY DSC

Wczorajszy dzień był dziwny. Zima, ale prawie jak jesień, słońce, ale z okazjonalnym gradem i wirującymi śmieciami i liśćmi, dzień WOŚP, ale z pustym starym miastem (nie ma to jak przejęcie finału akcji przez galerię handlową, gratuluję). Wszystko do siebie nie pasowało. Spodziewałam się zimowego spaceru wśród tłumu biorącego udział w Wielkiej Orkiestrze. Wzięłam nawet ze sobą mój niedzielny deser, czyli jabłecznik na żytniej mące i z ksylitolem, zamiast cukru (na razie nie dla mnie torty bezowe z cukierni, ale przyjdzie czas…). Był spacer w wietrze i gradzie – prawdziwie jesienny. Też fajnie :)

SONY DSC

Zdałam sobie wczoraj sprawę jak się zmieniamy. Kiedyś mogło być i -15 stopni, a WOŚP była wydarzeniem. Chciało się chodzić z puszkami, a serduszkowe, papierowe broszki nosiło się niemal tygodniami, przyklejone do kurtki. Koncerty i masa znajomych na mieście. Zastanawiałam się czemu Orkiestry są zimą, jak wygodniej by było np. latem. To nie byłoby to. Był urok w zmarzniętych stopach i herbacie, wypitej po powrocie ze spaceru w orkiestrową niedzielę. Był urok w monitorowaniu ile udało się zebrać i świadomości, że malutka część pochodzi od nas. Był taki poświąteczny urok w padającym śniegu i sztucznych ogniach. Wczoraj tego nie czułam. Garstka ludzi, kilka psów. To na starym mieście, które w ten dzień powinno tętnić życiem, a było jakoś szaro, niepełnie. A życie tym czasem przeszło się na spacer do świątyni zakupów, rozprawiając na temat Owsiaka i jego pałacu ze złotymi klamkami, wybudowanego za polskie pieniądze. Bosko.

SONY DSCSONY DSC

 

 

Pokój małej dziewczynki

SONY DSC

Mały, sypialniany update. Jakiś czas temu planowaliśmy z małego pokoju zrobić sypialnię dla 3ki. Plany się zmieniły. To będzie pokój małej dziewczynki :) Nie zmieścimy wszystkiego, więc postanowiliśmy skupić się na Małej. Mamy mało czasu – 8,9 tygodni, więc planujemy, zapisujemy, podliczamy, inspirujemy się i wysyłamy zapytania. Czuję spore podekscytowanie, bo urządzanie mieszkania, czy pokoju to świetna sprawa! Przy okazji zrobimy lifting przedpokoju i pokombinujemy z dużym. Na tym etapie króluje czerń, biel, szarość i beż – co za niespodzianka :).

SONY DSC

Naprawdę cieszę się na nowy mały pokój. Składzik, kociarnia i ogólnie miejsce absolutnie niereprezentacyjne stanie się w pełni funkcjonalnym pokojem, intensywnie użytkowanym, nabierze życia! Mam zamiar zrobić zdjęcia przed i po, żeby sama zobaczyć co udało nam się zrobić. Co jeszcze? Urządzanie i wybieranie bardziej mi uświadamia, że to już zaraz nastąpi ta nasza rewolucja. Abstrakcyjna sytuacja zaczyna przybierać realne formy :) nie mogę się doczekać. Raz na jakiś czas przeglądam malutkie ubranka, które mają już swoją dziecięcą historię, zastanawiam się jak będzie wyglądała. Mam nadzieję, że włosy odziedziczy po B (patrząc na jego wielką, czarną czuprynę, przypominającą hełm, na zdjęciach z dzieciństwa <3).

SONY DSC

 

Nie czekam

SONY DSC

Od tego roku nie czekam. Nie chodzi o księcia z bajki, bo już jest, haha, ani o wygraną w totka (choć byłoby miło). Mam na myśli czekanie na „sprzyjające okoliczności”, na więcej czasu, na najbliższą okazję, na wolną chwilę (uwielbiam określenie „w wolnej chwili” brrr). Zatem nie czekam, tylko działam od razu. Takie mam główne postanowienie na 2015. O co mi chodzi? Nigdy nie uważałam, że nie jestem wystarczająco dobra, nie twierdziłam, że coś jest nie dla mnie, że nie potrafię. Tak byłyśmy wychowane z Tekstualną – w przeświadczeniu, że jak się chce, to można. Jeśli czegoś nie potrafię, to się nauczę, jeśli mam cel, to wiem jak go osiągnąć. Naprawdę nie czuję wielkich ograniczeń, wiem, że jeśli czegoś chcę i jestem gotowa cierpliwie na to pracować, to to osiągnę.Jaki mam więc problem? Rozciąganie wszystkiego w czasie. Przykład? Mamy z Bartkiem super pomysł biznesowy. Gadamy, wymyślamy, wyobrażamy sobie i…temat umiera na kilka miesięcy. Z braku czasu, energii. A przecież przy włożeniu odpowiedniej dawki wysiłku już dawno ten pomysł byłby zrealizowany. Wkurzam się na siebie, bo to nie pierwszy raz, przecież „w wolnej chwili do tego siądę”.

Czytam biografię Walta Disneya „Potęga marzeń”. Dowiaduję się jak zwykłemu chłopakowi udaje się zrealizować plany, spełnić marzenia, stworzyć imperium rozrywki nie tylko dla dzieci. Kto go nie zna? Wszyscy znają jego imię i nazwisko, ja osobiście uwielbiam bajki Disneya (te rysowane, nie te „komputerowe”). Co wynoszę z tego dla siebie? Świadomość, że ode mnie wszystko zależy, że wiem, co robić, że potrafię i że jedynym ograniczeniem jest moje lenistwo, odkładanie i wymówki. Też chcę spełnić swoje marzenia :) Teraz mam wrażenie, że wiem jak to zrobić.

Już zaczęłam dobrą przemianę. Nadrabiam zaległości świąteczne (zdecydowanie za dużo wolnego rozleniwia), umówiłam się na ważne spotkanie, odpowiedziałam na maile, zrobiłam porządek z niedziałającą pocztą. Małymi krokami realizuję te marzenia i plany. Będzie się działo, mam nadzieję!

SONY DSCSONY DSC

/zdjęcia robiliśmy w Apartamencie Varmia w Olsztynie/

 

Najlepsze 2014

Kurczę blade, no to styczeń. Pisałam o tym już wcześniej. Lubię początki roku, potrzebuję przyjrzeć się zakończonym 12 miesiącom, żeby iść do przodu z nową energią. Dobrze mi jak przypominam sobie co mi się udało, co dobrze wyszło, jak mi się życie ułożyło. Potrzebuję tego wszystkiego żeby planować, rozwijać się i być lepszą. Blogerzy mają ułatwione zadanie – przelecą przez zeszłoroczne archiwum i widzą jak na dłoni najlepsze momenty :) The best of 2014.

/po kliknięciu w zdjęcie zostaniecie przekierowani do odpowiedniego posta/

Styczeń. Udało mi się zrealizować odkładany tygodniami projekt ze starymi aparatami, rozpoczęła się moja przygoda z warsztatami w Playschool i powróciłam na łono placków z jabłkami (swoja drogą muszę pomyśleć nad jakąś dietetyczną, cukrzycową ich wersją)

SONY DSCstyczeń 3SONY DSC (więcej…)

 

Noworocznie

SONY DSC

Zataczam koło. Żegnam 2014 rok żurawiami origami, które tak naprawdę były początkiem, inspiracją do stworzenia bloga. Za kilka godzin spędzę wspaniały wieczór z Bartkiem i znajomymi. Wieczór pod znakiem Japonii. Taki sobie obraliśmy motyw przewodni, więc rozumiecie, że żurawie pasują jak ulał. Wprawdzie nie mam czasu złożyć ich tysiąc (co przynosi szczęście), ale wierzę, że kilka sztuk, symbolicznie, wystarczy, żeby zapewnić sobie dobry 2015 rok. Bezczelnie liczę na jeszcze więcej szczęścia, więcej możliwości i szans, więcej pomysłów do zrealizowania, więcej dobrego. Najlepsze i tak przyjdzie i to niedługo. Dużo się wydarzyło ostatnio i nie miałam jeszcze czasu na podsumowania i rachunki sumienia, a to zawsze porządkuje mi początki roku, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Udanego wieczoru! Do przeczytania w 2015! :)

 

Święta, święta…

SONY DSC

Przed chwilą w Chilli Zet powiedzieli, że dzisiaj najczęściej wypowiadanym w Polsce zwrotem jest „Święta, święta i po świętach”. To taki wygodny zwrot, prawda? Żeby zacząć rozmowę, nawiązać, jeśli nie ma do czego nawiązać. Nie mniej jednak taka prawda – po świętach, choć ja wciąż czuję się jak najbardziej w świątecznym klimacie – weekend, wolne, światełka wciąż włączone, jem w dalszym ciągu rzeczy, których nie będę jadła przez następny rok.

Udały mi się święta :) Było dobrze, było smacznie bardzo, udało się rodzinnie obejrzeć świąteczną komedię, prezenty trafione w 1000%, spotkaliśmy się nawet w większym rodzinnym gronie, co zawsze cenne, bo nie tak częste. No i nasza świeża, bo budowana teraz po raz 3ci tradycja (nasza = moja i Bartka), czyli zimowe słuchanie polskiej muzyki. Już 3ci raz dostaję w grudniu płytę, albo płyty polskich wykonawców, zawsze w chill out’owym klimacie, idealne do słuchania razem wieczorami. Zawsze potem przypadkiem usłyszane piosenki kojarzą się z zimą i wspólnym czasem.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu wyszłam na spacer. Traf chciał, że jest naprawdę zimowo i mroźno. Tego mi było trzeba. Może nie jestem odporna na niskie temperatury i zaczynam sapać przy pierwszym lepszym podchodzeniu pod górkę, ale jest cudownie :)

Życzę Wam przyjemnej końcówki świąt! Co z tego, że już oficjalnie nie święta – kto zabroni zmarznąć na spacerze i potem wypić kakao w świątecznym kubku jedząc pierniki?

SONY DSC

 

Wesołych Świąt

SONY DSC

 

Za moment zaczynam świętowanie – dwie kolacje wigilijne to nie w kij dmuchał :) Nie ma śniegu, ale Bartek ubierając się do wyjścia podśpiewuje „Dzisiaj w Betlejem”, więc nastrój jest!

Moi Drodzy, życzę Wam wspaniałego wieczoru z bliskimi, prawdziwie Wesołych Świąt, ze śmiechem, zabawnymi historyjkami z dzieciństwa, oglądaniem świątecznych komedii, jedzeniem przepysznych rzeczy i rozmowami ze zwierzakami o północy :) Niech Mikołaj będzie domyślny, a Nowy Rok najszczęśliwszy!

SONY DSC

 

27

 

SONY DSC

27 tygodni mija, ostatnio trochę mniej spokojnie. Zaplanowane posty kilka dni wcześniej dodaję dopiero teraz – siła wyższa. Zatracam trochę magię świąt, nie ma czasu ani możliwości na tę wyczekaną choinkę – o poprawę nastroju dba kilka świątecznych gadżetów, ustawionych na parapecie. Moje odkrycie? Butelka wypełniona ledowymi światełkami, bezczelnie ściągnięta z bloga Katie’s Happy Cloud. Jak na razie Kazik się nią nie zainteresował i stoi cała i zdrowa :)

Nie pojechałam na Blogowigilię, a już byłam jedną nogą w Warszawie – pechowy grudzień, liczę, że się szybko odmieni :) Ja tymczasem rosnę, to mi dobrze wychodzi!

SONY DSC
SONY DSCSONY DSC

SONY DSC

 

 

Pomagam

helping-hands

Kiedyś, w ramach pisania o przekazywaniu 1% podatku, napisałam, że wyjątkowo ruszają mnie pokrzywdzone zwierzęta, co spotkało się z krytyką na polu „zwierzęta to zwierzęta, powinny ruszać mnie pokrzywdzone dzieci”. Dziś będzie zdecydowanie o ludziach, może nie dzieciach, ale zawsze to progres, prawda?

Koleżanka przekazała mi historię Pana Zenka – historię, która po prostu mnie wzruszyła (cała jest opisana TUTAJ). Postanowiłam podzielić się tym z Wami i mu pomóc – mam nadzieję, że się uda. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy wręcz przytłoczeni zdjęciami, ogłoszeniami i prośbami o pomoc – dużo tego jest, aż za dużo i nasz mózg się po prostu wyłącza. Łatwiej jest pomagać, gdy zna się osobę potrzebującą, lub pomoc kieruje się w konkretnym celu, prawda? Może jak przedstawię tu Pana Zenka uda się zrobić pomocowe pospolite ruszenie.

Pan Zenek – który ma ponad 80 lat – został wmanewrowany w chwilówkę, ma 2zł na dzień, mieszka sam, schorowany, ale do tego bardzo pogodny i pomocny. Zresztą cała historia została opisana pod linkiem, który podałam wyżej. Ja chcę mu pomóc, nie dlatego, bo jest grudzień i święta, ale dlatego, że zdaję sobie sprawę jakie mam wielkie szczęście, że siedzę w moim mieszkaniu z ciepłą herbatą, mam na prywatnego lekarza, wszystko, co mi potrzebne i niepotrzebne, jest mi ciepło i dobrze, moja rodzina się powiększa i jest zdrowa. Chce się tym moim szczęściem podzielić i podoba mi się świadomość, że wiem, gdzie konkretnie pomoc trafi.

Czego ja od Was chcę? Pieniędzy :) Po prostu.

Tu jest numer konta Agnieszki – osoby, która opiekuje się Panem Zenkiem i przekaże mu pomoc
38 1240 1994 1111 0010 0401 5795
Agnieszka Malczuk Jena
ul. Semaforowa 30/2
52-115 Wrocław

Tytuł przelewu PAN ZENEK DAMY RADĘ:) 

(może nawet uda się zebrać taką kwotę, żeby Pan Zenek nie tylko miał ciepłą zimę, ale tez spłacił tę cholerną chwilówkę?)

Ja już przelew zrobiłam i mam nadzieję, że ta moja niewielka cegiełka będzie dla Pana Zenka ważna. Wesołych Świąt Panie Zenku!

Pomożecie? :)

 

/źródło zdjęcia/

 

1 2 3 4 5 17