Archive of ‘WORK’ category

Styczniowe Mammazine – sneak peek

Dziś już 3 osoby zadzwoniły do mnie z pytaniem jak tam życie w nowym roku i czy odpoczywam do wtorku. Ja? Odpoczywam? O nie :) 2014 zaczyna się dla mnie bardzo pracowicie, co wróży mi bardzo dobrze. Podobno styczeń i luty to miesiące spokojne pod względem zleceń. Podobno, bo ja tego nie odczuwam. Dochodzą mi wciąż nowe projekty i akcje – wyzwania. Chcę sobie ze wszystkim poradzić, dlatego coraz później wychodzę z biura.

Nie jestem w stanie dziś skupić 100% dnia na jednym projekcie – skaczę z jednego w drugi, gdzie mnie natchnienie poniesie. Pracę mam na bogato, różnorodną, więc dzisiaj nie tylko siedze przy komputerze, ale też pracowo piję kawę omawiając nowe projekty i czołgam się po biurowej podłodze robiąc zdjęcia dla nowego numeru Mammazine. Bardzo to lubię – zamieniam kawałek biura przy oknie w mini studio fotograficzne, bałaganiąc przy tym do potęgi (przepraszam Gabi) i łapiąc światło, o co teraz trudno niestety.

Nie napiszę co robię dla Mammazine, bo w tym miesiącu robię dwie rzeczy, ale mogę zdradzić, że będą mocno siedziały w temacie karnawału, relaksu i przyjemności. Moja przygoda z tym magazynem się bardzo rozwija, nie sądziłam, że tak mocno się zaangażuję w projekty. W zapracowanych miesiącach, jak zdaje się, że nie ma czasu na dodatkowe pomysły – czas się znajduje, tylko trzeba się do pomysłu zapalić i nie traktować jak obowiązek, tylko zabawę. Tak staram się robić. Tak, czy inaczej mam nadzieję, że niedługo pokażę w czym w tym miesiącu maczałam palce w temacie mamowego magazynu.

 

Jak dotrzymać noworocznych postanowień?

Noworoczne postanowienia to temat rzeka, ale bardzo na czasie. Bartek wczoraj powiedział, że to zabawne, że ludzie emocjonują się tak drobną zmianą w dacie, że 31 grudnia, czy 1 stycznia nie robi różnicy. Dla mnie robi. Pamiętacie 1 września i początki roku szkolnego? Ja zawsze postanawiałam sobie, że będę się porządnie uczyć i moje szkolne życie będzie usłane różami. Nie było :) Ale przygotowywanie się do szkoły, planowanie i wyznaczanie celów zawsze sprawiało mi wielka przyjemność.

Podobnie jest z początkiem roku. To nie tylko nowy kalendarz (choć już mam, od ponad miesiąca, w dodatku zupełnym przypadkiem taki sam kupiła sobie Tekstualna-  czy żółte kalendarze z biedronki na 2014 mamy w genach?), ale symboliczny początek, czysta kartka, nowe plany i nadzieja na ich zrealizowanie. Nie uważam, żeby to było głupie, czy zabawne – to jest potrzebne. Teraz jest czas na myślenie, podsumowania i wnioski, refleksje, postanowienia poprawy – początek roku to niezła okazja na zastanowienie się nad sobą, marzeniami, osiągnięciami w czasach, kiedy nie zawsze jest na to czas :)

Rok temu postanawiałam sobie różne rzeczy (KLIK). Duża część mi sie udała, ale sporo pracy przede mną. Ogólnie sytuacja jest dynamiczna z tendencją zwyżkową :) Chcę popracować nad dotrzymywaniem postanowień, skuteczniej realizować te moje plany. Są na to niezłe sposoby, przetestowane i skuteczne, choć bez silnej woli i pozytywnego nastawienia nic się nie uda niestety.

1. Wybieraj mądrze

Pamiętaj, żeby Twoje postanowienia i cele były dobrze przemyślane. To nie musi być lista z setką pozycji, ale muszą to być osiągnięcia i rzeczy, których naprawde pragniesz – nie mama, czy przyjaciółka, czy wszyscy, ale Ty. Tylko jeśli naprawdę Ci na czymś zależy i wiesz, że to jest dobre dla Ciebie i ważne, osiągniesz to.

2. Ogranicz ilości

Nie mam na myśli czekolady, a postanowienia. Lepiej skupić się na 3 naprawdę ważnych postanowieniach, niż tracić energię na masę większych i mniejszych, co na pewno utrudni dotrzymanie wszytkich i sprawi, że nie będziemy zadowoleni.

3. Spisz swoje postanowienia

Tak jak spisujesz sobie w kalendarzu sprawy do zrobienia, tak spisz sobie postanowienia – możesz je pogrupować na te długofalowe i wymagające planowania, i systematyczności, na te lżejszego kalibru, czy dotyczące pracy, albo zdrowia. Spisywanie pomaga, bo jak już napiszesz to, co masz w głowie przestanie to być nieokreślone i niezobowiązujące – stanie się bardzo zobowiązujące, bo będziesz to widzieć na co dzień (chyba, że spiszesz to i wrzucisz kartkę do szuflady). Najlepsze do tego celu są kalendarze, z których korzysta się na co dzień – przeglądanie postanowień na bieżąco sprawia, że myslisz o swoich planach częściej, są częścią Twojego dnia, czy tygodnia, zwiększa się prawdopodobieństwo, że wpadniesz na nowy pomysł rozwiązania prolemu, czy dotarcia do celu.

4. Chwal się postanowieniami, opowiadaj, wtajemniczaj

Ja tak mam, że jeśli mam trudny i wymagający plan, opowiadam o tym bliskim osobom, jednocześnie prosząc o wsparcie – im częściej ludzie będą się pytać jak tam moje plany, tym więcej będę o tym myślała i tym szybciej uda mi się ten cel osiągnąć. W dodatku będzie mi wstyd, jeśli dowiedzą się, że sobie odpuściłam. Fajnym sposobem jest też zgrupowanie się, czyli znalezienie znajomej osoby, która ma takie samo postanowienie i wspieranie się nawzajem i mobilizowanie.

 5. Nagradzaj się 

Razem z listą postanowień możesz też sobie spisać nagrody, które będą Cię czekać po realizacji kolejnych punktów. Fajnym sposobem jest wklejenie zdjęć – łatwiej sobie te nagrody wyobrazić i działania, w związku z tym, mogą być skuteczniejsze. Jeśli chcesz prowadzić zdrowszy tryb życia, czy stać się lżejszym człowiekiem wklej sobie zdjęcie bikini przy tym postanowieniu. To takie poztywne wizualizacje.

6. Podziel na etapy

Nie wszystkie postanowienia są rachu ciachu i po strachu – niektóre są długofalowe i wymagające planowania. Dobrze jest rozdzielić jedno duże postanowienie na mniejsze i, tym samym, łatwiejsze do ogarnięcia etapy. Jak uda się z pojedynczymi częściami po klei, to uda się wszystko, a efekty łatwiej będzie zobaczyć, co motywuje.

7. Wysypiaj się

Człowiek niewyspany jest, co oczywiste, zmęczony, rozdrażniony i niecierpliwy.W takich warunkach ciężko jest wprowadzać zmiany i dotrzymywać postanowień. Do tego potrzebna jest energia i dobry humor. Wyobraźcie sobie, że postanawiacie na przykład codziennie biegać, a ciągle chodzicie niewyspani – nie chce się, prawda? Łatwo jest wtedy sobie odpuścić, a tego nie chcemy :) Ciocia Emilka zaleca spanie MINIMUM 6 godzin na dobę (najlepiej 8) – to może naprawdę pomóc w dotrzymywaniu postanowień.

8. Wybaczaj sobie

Trzeba wiedzieć i pamiętać, że entuzjazm początkowy minie i w marcu nie będzie tak fajnie jak w styczniu, będzie się miało coraz większą ochotę na odpuszczanie, a cele okażą się trudniejsze do osiągnięcia. To jest wliczone w cenę i trzeba to zaakceptować. Jedyna rada – zrozumieć to i robić pomału swoje pamiętając o nagrodzie, czyli osiągnięciu celu i dotrzymaniu postanowienia. Nie ma sensu się biczować, bo nie o to chodzi i można do reszty stracić serce do działania. Wiedz, rozumiej, akceptuj i rób swoje – tylko tyle i aż tyle.

9. Rok to za mało

Myślę, że trzeba rozumieć, że nie wszystkie cele jesteśmy w stanie osiągnąć w ciągu roku. To może być denerwujące, że plany i starania nie wystarczają i nie udaje się w pełni dotrzymać postanowienia. Nie widzę przeszkód, żeby część postanowień przerzucić na jeszcze następny rok :) Życie ma być przyjemne, po co samemu fundować sobie stresy? Jeśli dajemy z siebie wszystko, a mimo to cel realnie nie jest do osiągnięcia w czasie 12 miesięcy to przedłużamy czas i tyle.

10. Wyciągaj wnioski

Zastanówcie się czemu wcześniejszych postanowień nie udało się dotrzymać, co było przeszkodą, jak się czuliście w ciągu roku myślenia o tym temacie. Można to sobie spisać na kartce i znaleźć te przeszkody, i starać się je zrozumieć, czy nawet wyeliminować.

Życzę wszystkim radosnego realizowania celów i postanowień! Niech moc, silna wola, spontaniczna pracowitość, nagła niechęć do słodyczy i Ewa Chodakowska będą z Wami!

fot. 1  |  2

 

Relacja z klientem oczami freelancera

Ponieważ praca, jak wiecie, jest bardzo ważną częścią mojego życia, nie unikam jej na blogu, wręcz odwrotnie, o niej ten blog w dużej mierze jest. Moja praca różni się od pracy biurowej, korporacyjnej, bo pracuję sama, świetnie odnajduję się w roli freelancera i uważam, że to dobra dla mnie droga. Dzisiejszy temat to relacja z klientem. Jak powinna wyglądać, czego się trzymać, czy stosunki przyjacielskie się sprawdzają, czego unikać. Zapytałam o to kilku znajomych freelancerów. Są to ludzie, których relacja z klientem dotyczy na co dzień i którzy coś nie coś na ten temat wiedzą, których w dodatku znam i lubię :)

Natalia Jaśkowska / fotograf / Fototerapia:
Relacje z klientem to moja codzienność. Jestem usługodawcą – małym, bo małym, jednoosobowym, ale moja praca opiera się przede wszystkim właśnie na relacji z klientem. Wiem, że aby powstał dobry reportaż, dobra sesja musi nawiązać się nić porozumienia między mną, a klientem, stąd też rozmowy przed każdą sesją. Czasem są to długaśne maile, w których staram się oswoić klienta ze swoim patrzeniem na świat. Zauważyłam, że trafiają do mnie ludzie podobnie myślący, podobnie czujący otaczający nas świat i to porozumienie nawiązuje się samo bez większego problemu. Kiedy wykonuję sesję noworodkową rodzic mi ufa, bo wie, że jestem mamą 3 maluchów, że nie zrobię nic, co mogłoby zagrażać maluszkowi, nie będę układać w nienaturalne pozy na siłę, bo dobrze wiem jak kruche jest ciało takiego maluszka. Kiedy fotografuję kobiety często słyszę, że jestem dla nich terapeutką – fototerapeutką, bo pomagam im zobaczyć siebie w piękny sposób, pomagam uwierzyć w siebie. Moim zadaniem jest wydobyć i podkreślić zewnętrzne piekno klienta i nie jestem w tym sama – pomagają mi takie wróżki czarodziejki, zajmujące się makijażem, jak Marzena Tarasiewicz, Asia Magreta, czy Dorotka Mańkowska. W czasie sesji bardzo dużo rozmawiam z klientem, pomagam się rozluźnić, ale też słucham i słucham, i wsłuchuję się, żeby jak najlepiej spełnić oczekiwania. Wiem, że muszę wzbudzić zaufanie, żeby klient mógł czuć się dobrze, swobodnie, prawdziwie, inaczej sesja nie wyjdzie. Jeśli chodzi o sprawy finansowe – nie lubię tego tematu. Unikam go. Na początku bardzo ciężko było mi od kogokolwiek brać kasę za zdjęcia, ale musiałam się z tym oswoić. Bardzo szybko nauczyłam się, że prowadzenie firmy, dobre materiały i sprzęt słono kosztują, a ja tych pieniędzy sama nie wyczaruję (ale powiem po cichu, że czasem potrzebuję zrobić sesję za free, odmóżdżyć się tak po po mojemu, zrobić taką sesję bardzo dla siebie, ale to wyjątek :) )


Sylwia Murach / stylistka / Denim Feather:
Mam wrażenie, że najważniejsza w relacji z klientem jest elastyczność, czyli umiejętność dopasowania się do jego oczekiwań i potrzeb. Każdy klient jest inny i wymaga indywidualnego podejścia, a my powinniśmy w jakiś sposób się do niego „dostroić”. W mom przypadku lepiej się pracuje, jeśli relacje nie są zbyt formalne, aczkolwiek warto uważać, aby nie przekroczyć pewnej granicy, poza którą klient zaczyna nam wchodzić na głowę i zapomina o tym, że cały czas pozostajemy w relacji służbowej. Może to się objawiać telefonami w nieadekwatnych porach, czy stawianiem wymagań, które nie do końca zgadzają się z wcześniejszymi ustaleniami. Poza tym myślę, że bardzo ważna w relacjach z klientem jest po prostu zwykła uprzejmość i pozytywne nastawienie, które sprawiają, że klient chce z nami rozmawiać i czuje, że chcemy mu pomóc.


Gabi Kędzierska / marketing i e-marketing / GabiNET:
Rozpoczynając pracę z nowym Klientem, staram się trzymać pewnej zasady – wszelkie ustalenia spisuję i wysyłam mailem do Klienta. Nie telefon, nie rozmowa, ale tekst. Pilnuję, by wszystko było spisane. Słowo napisane ma większą moc niż słowo wypowiedziane. Słowo wypowiedziane może mieć wiele niedomówień, a tego chciałabym uniknąć w pracy. Dlatego dzięki temu i jedna i druga strona wie, jak będzie wyglądać nasza współpraca i czego się po niej spodziewać. To znacznie ułatwia pracę i wprowadza pewien ład. Lubię tak pracować. 

Staram się także dbać o dobre relacje z Klientem. Bardzo często moi Klienci są moimi znajomymi, albo po prostu z czasem się nimi stają. Godziny spędzone na rozmowach, milion telefonów, maili – to zbliża i zachęca do mniej formalnych układów biznesowych. Jak się kogoś lubi, to lepiej się wtedy pracuje. Nie pozwalam sobie jednak na przekroczenie pewnej granicy. Ale to już mamy wcześniej ustalone, właśnie wspomnianym wcześniej mailem. 

Dzięki tym zasadom cały czas się rozwijam i na brak pracy nie narzekam. Tak się szczęśliwie układa, że gdy kończę jeden projekt, to zaraz pojawia się następny, i następny. Cieszę się, że moi Klienci polecają mnie sobie nawzajem. Rekomendacje to najlepsza forma reklamy. I dlatego mam nowe postanowienie noworoczne – lepsza organizacja pracy! I będzie wszystko dobrze. Oby tak dalej!


Tomek Jaroszek / Jaroszek Consulting / autor „Doradca.tv”:
Przestrzegam jednej zasady, która zmienia cały sposób prowadzenia biznesu, jeśli wprowadzimy ją w życie. Oczywiście na lepsze. Nie każdy klient jest dla mnie, ja nie jestem dla każdego klienta.

Bardzo często zależy nam na każdym kliencie, chcemy zarobić jak najwięcej, poszerzyć na siłę portfolio. To błąd, znacznie ważniejsza jest jakość klientów i nasze relacje z nimi.
W biznesie działa cudownie zasada Pareto, czyli proporcje 20/80. Bardzo często 20 proc. mojej pracy przynosi mi 80 proc. przychodów. Działa to też odwrotnie, 80 proc. moich problemów to 20 proc. klientów, czyli często np. jeden z pięciu, dla których aktualnie coś robię. Jeśli zrozumiemy jak działa ta zasada u nas, to możemy skupić się na najlepszych klientach i wyeliminować źródło największych problemów.
Znam swoją wartość i próba zejścia z ceny o 50-70 proc. to dla mnie jasny sygnał, że nie będziemy współpracować. Czasami już pierwsze spotkanie wystarczy żeby stwierdzić, że to się nie uda. Klient ewidentnie szuka taniego podwykonawcy i najważniejsze jest kryterium ceny. Próbuje nas przekonać, że widział o wiele tańszych od nas i przesadzamy z ceną. Nie ma problemu – niech idzie do nich. To indywidualna ocena własnych umiejętności, ja już nie czuję potrzeby realizacji małych zleceń za małe pieniądze, nawet jeśli byłoby ich dużo. Zdecydowanie wolę skupić się na projektach, z których będę długo dumny. I nie chodzi tylko o kwotę na fakturze.
Bardzo często odmawiam zainteresowanym nie tylko z powodów finansowych. Jeśli nie czuję się na siłach żeby podjąć się zadania, to mówię wprost i sugeruję inną firmę, która na pewno zrobi to lepiej ode mnie. Doświadczony biznesmen doceni nasz profesjonalizm, a my wprawdzie nie zyskamy klienta, ale na pewno szacunek firmy.
Najważniejsze to sprostać potrzebom klienta, ale i dobrze je doprecyzować już na początku współpracy. Miałem sytuację, że warunki uległy zmianie kiedy prawie skończyłem zlecenie. Z powodu złej komunikacji i nieporozumień już na samym początku wykonałem tę samą pracę dwa razy, straciłem dużo czasu i nerwów,
Nie ma w biznesie większej siły niż rekomendacja. Wykonując jedno naprawdę dobre zlecenie zarabiamy dużo więcej niż pieniądze. W świat idzie opinia o naszych usługach. Byłem zdziwiony kiedy przychodzili do mnie ludzie, których nie widziałem od lat, bo pamiętali mnie z projektu w poprzedniej firmie albo słyszeli o mnie dobre opinie. Jeśli stawiamy na najwyższą jakość usług, to nie ma siły żeby nas nie polecono dalej – to działa w każdej branży. W niektórych branżach reklama jest zbędna.
Można wynaleźć koło na nowo, pod warunkiem, że będzie to koło najlepszej jakości. Doskonałym przykładem jest firma, z której sam korzystam – zenbox.pl. Zwykły hosting, który jakością obsługi klienta bije na głowę największe firmy oferujące tę samą usługę. Nie dość, że wszystko jest bardzo wygodne w obsłudze, to jeszcze mogę liczyć na pomoc całą dobę. Wydając kilkaset złotych rocznie za hosting i domeny czuję się jak klient premium w luksusowym hotelu albo banku – to doskonała metoda na relacje z klientem. Jeśli umiesz sprawić, że Twój klient czuje się jak VIP, na pewno od Ciebie nie odejdzie, nawet jeśli będą tańsze na rynku usługi.
Założyłem swoją firmę, żeby móc samemu stawiać warunki, być sobie szefem i stworzyć własną markę. Jestem odpowiedzialny za swoje działania w 100 procentach, zarówno za sukcesy, jak i porażki. Mój klient to mój partner w biznesie i gramy zawsze do jednej bramki. Pieniądze są z reguły wypadkową tej współpracy i nigdy nie mogą przysłonić celu.
Moim największym sukcesem jest obecnie współpraca z Milewski i Partnerzy, gdzie jestem partnerem. Robimy szkolenia i konferencje dla tysięcy ludzi i w kilka miesięcy rozwinęliśmy biznes do skali masowej. Jednak rok wcześniej inwestowałem w projekt własne pieniądze, czas i zaangażowanie. Rozmawialiśmy z partnerami w Londynie, analizowaliśmy rynek i wprowadziliśmy do Polski format szkoleń, któremu mało kto dawał szanse. Pieniądze pojawiły się dużo później, ale za to dużo większe niż sami szacowaliśmy. Jednak one nigdy nie były celem i to miało kluczowe znaczenie. Mamy światowej klasy konferencje i świetną obsługę klienta. Lubimy to, co robimy. Dla klientów cena przestaje mieć znaczenie – nikt nie pyta za ile, ale kiedy będzie kolejne szkolenie.




 
Joanna Wołejszo / właściciel – architekt krajobrazu / Pracownia Projektowa ProCentrum:
Tak jak w życiu, również w biznesie dobry związek zaczyna sie od komunikacji. Dlatego bardzo ważne jest znalezienie wspólnego języka z klientem. 

Gdy zaczynałam prowadzenie firmy kluczowe było dla mnie znalezienie jak największej liczby klientów. Nie tylko zapędzałam się w wir pracy, ale również tworzyłam projekty mniej intratne, czy też nie zawsze dające satysfakcję. Ważne było dla mnie szybkie uzupełnienie portfolio. Prawie każdy klient stawał się moim przyjacielem, przechodząc „na Ty” stawałam się również psychologiem, koleżanką, doradcą w zakresie urządzania mieszkania itp. Mój klient zawsze był zadowolony ze współpracy ze mną. Ale było to korzystne tylko dla jednej strony. Odbieranie telefonów o nieludzkich porach, obniżanie stawki za projekt, czy dodatkowe usługi za free – to stało się bardzo uciążliwe i musiałam szybko wypracować pewne zasady oraz nauczyć się stawiać granice w kontaktach z klientem. 

Dziś, po paru latach prowadzenia pracowni, wybieram jedynie projekty dające mi satysfakcję oraz pozwalające się rozwijać. Są one bardziej intratne, dodatkowo mogę poświęcić im więcej czasu i dopracować każdy szczegół. Wiem, że moja usługa jest bardziej wartościowa. Poświęcam klientom więcej czasu, znam ich potrzeby. 

W kontaktach z klientem stosuję zasadę aby każde uwagi, czy postanowienia zostały spisane, np. w obecności klienta na kartce i podpisane przez obie strony, lub wysłane mailem z prośbą o potwierdzenie. Dzięki temu unikniemy późniejszych nieporozumień, czy podwójnej pracy.

Zawsze staram się dokładnie wysłuchać jakie potrzeby ma mój klient. Wiem jak ważna jest akceptacja i ugodowość z mojej strony. Jednak nie na wszystko się zgadzam, ponieważ to ja jestem ekspertem w danej dziedzinie. Często swoje racje potwierdzam przykładami z innych, wykonanych już, inwestycji. Tym samym udowadniam jak duże posiadam doświadczenie i bardziej przekonuję do siebie klienta.

To, czego ostatnio się uczę to pozytywne nastawienie. Odkrywam, że wyjaśnienie wszystkiego w pozytywnym duchu przyczynia się do dalszych pozytywnych doznań, a relacja zawsze będzie miła. Ma to naprawdę wielką moc nie tylko w kontaktach biznesowych, ale również międzyludzkich.

 

Temat jest dla mnie bardzo teraz aktualny, bo zbliża się czas noworocznych postanowień, a u mnie te postanowienia zawsze dotyczą również pracy. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że przez ostatni rok dużo się u mnie zmieniło pod względem ilości pracy, własnej wartości i właśnie relacji z klientem. To, czego się staram trzymać zawsze to szczerość, terminowość i solidność. Zauważyłam, że działa to na moją korzyść zawsze. Jeśli mówię, że projekt będzie na wtorek, to choćby się waliło – będzie. Oczywiście – projektowanie to praca kreatywna i nie zawsze jestem w stanie wszystko przewidzieć, czasem po prostu nie mam weny, nie podoba mi się to, co zaprojektowałam, a wtedy uprzedzam klienta, że potrzebuję więcej czasu, żeby dopracować projekt – a to już właśnie ta wspomniana szczerość. Zgadzam się z Sylwią, że ważna jest też zwykła uprzejmość. Lubię ludzi, ale nie należę do cierpliwych osób, czasem klient po prostu mnie denerwuje, ale oddycham, liczę do 10 i nie daję tego po sobie poznać. Im więcej pracuję jako freelancer, tym mam więcej zleceń i tym bardziej rośnie moja pewność siebie, także pod względem finansowym. Cenię swój czas i staram się nie ulegać naciskom i negocjacjom, które mają na celu obniżyć cenę projektu o zbyt duży procent. Coraz lepiej mi to wychodzi, dzięki czemu jestem zadowolona z pieniędzy, które zarabiam i tym samym z pracy. Nikt nie lubi czuć, że się napracował, a dostał za to zbyt małe pieniądze. Dla mnie dobra  relacja z klientem to sytuacja, kiedy obie strony są zadowolone. Ja z dobrego, ciekawego zlecenia i odpowiedniego wynagrodzenia, a klient z mojej usługi, z jakości, terminowości i…myślenia. Jestem po to, żeby pomóc klientowi, więc bez problemu w jego imieniu kontaktuję się z drukarnią, zwracam mu uwagę na szczegóły, które mnie, jako projektanta, nie powinny obchodzić, ale wiem, że mogą stanowić problem dla klienta w przyszłości. Przewiduję, sprawdzam i zawsze pomagam, jeśli klient ma problem już po zakończeniu projektu (np. zgubi potrzebne pliki, które ode mnie dostał).
Potwierdzeniem, że relacja z klientem jest dobra są słowa, takie jak „Pani Emilio, jednak Pani chcę zlecić następne projekty”, albo po prostu „Dziękuję, jesteśmy bardzo zadowoleni”. To niezmiernie cieszy i daje kopa do dalszej pracy, zwiększa pewność siebie .
A moje pracowe postanowienia na 2014? Jeszcze lepiej organizować sobie czas i trafniej dobierać projekty, zajmować się tylko tymi, które naprawdę mnie interesują i na które mam czas. Nie spieszyć się aż tak i cieszyć z długotrwałych relacji z fajnymi klientami :)

fot. 2  |  3

 

E for Event w pracy #6

Przedstawiam Wam kolejną świąteczną inspirację – gwiazdę z papieru, gwiazdę origami, która mi osobiście kojarzy się bardzo z poinsecją, czyli gwiazdą betlejemską. Taką to mam wspaniałą pracę – robię między innymi kartki świąteczne – w tym przypadku dla agencji eventowej z Olsztyna. Idea była taka: prosta kartka, krótkie życzenia i papierowy dodatek ekstra do zawieszenia. Sama bym chętnie taką kartkę dostała (powiedziała Emilka skromnie) :)

To, co mi się w tej gwieździe podoba to trójwymiar, który osiąga się dzięki użyciu sztywniejszego papieru oraz uniwersalność – widzę ją nie tylko na choince, ale też na oknie, na świątecznym stole, czy jako zawieszka prezentowa, do wyboru do koloru. Do tej pory robiłam małe gwiazdki, ale zastanawiam się jaki byłby efekt końcowy po zrobieniu naprawdę dużej, niczym bożonarodzeniowy wieniec na drzwi. Temat warty przemyślenia.

Dostałam od Was pytania o papierowe choinkowe ozdoby i to jest idealna opcja, którą, mam wielką nadzieję, przedstawię wkrótcę za pomocą zdjęciowego tutorialu, jak pogoda i światło pozwolą.

 

 

Zapakuj i udekoruj z E for Event

Dopiero początek grudnia, a ja wczoraj już pakowałam prezenty i dekorowałam świąteczny stół z uczestnikami warsztatów TWORZYMY ŚWIĘTA, które zorganizowały Trójmiejskie Mamy i Trójmiejskie Blogi w IKEA GDAŃSK. Miałam swe stanowisko oraz niezbędne akcesoria i o 16.00 punkt rzuciłam się w wir pokazywania co można zdziałać w temacie pakowania używając wyłącznie artykułów właśnie z IKEA (i taśmy dwustronnej, którą wniosłam na własną odpowiedzialność i którą błogosławiłam przez całe warsztaty – bez taśmy jak bez ręki, chyba na ślinę byśmy musieli sklejać te papiery i wstążki). Poprosiłam IKEA o tkaniny, papiery, wstążki, bombki, pierniczki oraz rzeczy, które będziemy pakować (ciastka w dużej ilości) i bez długiego wstępu zaczęliśmy pakowanie. Było bardzo fajnie, zabawnie i swobodnie (wspólne nożyczki zbliżają). Uczestnicy mogli pokombinować z łączeniem papierów ozdobnych do pakowania z kolorowymi kawałkami materiałów. Robiliśmy wstążki z papieru za pomocą zygzakowatych nożyczek i ozdabialiśmy prezenty blaszanymi ozdobami w kształcie misiów, czy koników na biegunach. Niewątpliwym hitem były pierniczki z dziurką, które można nawlec na wstążkę i które robią świetną dekoracyjną robotę. Dodatkowym plusem, w warunkach domowych, byłoby napisanie na nich imion za pomoca lukrowych flamastrów – idealne wienietki. Ja z kolei rzuciłam się na sztuczne roślinki (kto ma je w domu ręka do góry!), które z daleka mogą udawać bukszpan, czy jemiołę. Kilka plastikowych gałązek i mamy +10 do świątecznego, prezentowego lansu.

Drugie warsztaty, które prowadziłam to dekorowanie świątecznego stołu. Jak dla mnie najwdzięczniejsza jest klasyka, czyli połączenie bieli i czerwieni z elementami zielonego. Zawsze się sprawdza, a do tego momentalnie wprowadza ciepłą, rodzinną atmosferę niczym ze świątecznych filmów (a do tego jak patriotycznie). To właśnie pokazałam uczestniczkom dekorując stół na 2 osoby :) biała zastawa, biało-czerwony obrus, serwetki, szkło, trochę drewna, małe świerki w białych doniczkach – tak mógły wyglądać mój świąteczny stół. Ale to nie wszystko. Warsztaty z założenia polegają na tym, że się robi coś razem. Zaplanowałam dwie rzeczy – tworzenie ozdobnych pierścieni na serwety z gotowych choinkowych dekoracji i sztucznych zielonych gałązek oraz składanie choinki origami z papierowych serwetek. Zdecydowanie wygrały choinki, których złożyłyśmy mnóstwo. To prosta i szybka sprawa. Jeśli zrobimy ją z serwety np. lnianej, wtedy jest to elegancka ozdoba, natomiast w wersji papierowej to po prostu zabawny, ciepły akcent na rodzinny stół. Bardzo mnie cieszyło to, że podchodziły do nas panie „niezrzeszone”, czyli nie uczestniczące w warsztatach, ale przechodzące obok – stawały z nami i składały papierowe choinki. Wszystkim sie udawało od razu! Hmm..może zrobię tutorial na blogu? Trzeba się dzielić radosną, papierową nowiną.

fot / Tekstualna.pl / Nietylkona.blogspot.com

To było bardzo intensywne wtorkowe popołudnie, ale wiadomo – IKEA, papier, dekoracje, czyli sama przyjemność :) Dziękuję Trójmiejskie Blogi i Trójmiejskie Mamy za zaproszenie!!

 

Fonty na wolności

Typografia i fonty to jest coś, co bardzo lubię. Siedzę w tym na co dzień, projektując, ale zdaję sobie sprawę zdecydowanie nie wyczerpałam tematu. Typografia to sztuka i można patrzeć na nią pod różnymi kątami, od rozmiaru fontów, rodzaju, po czytelność, kompozycję. Nie zawsze mam czas, żeby docenić i obserwować fonty dla przyjemności, ale dziś chcę to zmienić i poświęcić „czcionkom” więcej uwagi.

Dlaczego fonty są ważne? Nawet bardzo ważne dla grafika? Bo to przekaz jest w projektowaniu najważniejszy. Oczywiście, obraz może dużo powiedzieć, ale trzeba umieć ten obraz zastąpić. Font może podkreślić treść i z nią współgrać, a może zaśmiecić projekt i pasować jak świni siodło. Na pewno nie raz patrzycie na jakiś artykuł, czy reklamę, czy billboard i myslicie, że coś tu jest nie tak, a często jesteście zachwyceni projektem, bo wszystko pasuje jak ulał. To bardzo często wina i zasługa fontów właśnie.

Najciekawsze jest życie fontów na wolności, czyli to, jak wyglądają na żywo, na produkcie, na mieście. Dla mnie to wielka inspiracja i kop do dalszej pracy. Widzę coś świetnego i od razu chce mi sie pracować nad równie fajnym projektem, a właściwie dopilnować, żeby to, co robię było równie fajne. Lubię obserwować jak dobrze i oryginalnie mogą wyglądać ‚zwykłe’ fonty, co można wykombinować z najbardziej oklepanych. Ostatnio rozmawiałam na ten temat z ekipą Caribu. Zakochuję się na nowo w Times New Roman i się tego nie wstydzę :) Dobra kucharka zrobi dzieło sztuki z resztek z lodówki, to dobry grafik zrobi dzieło życia przy pomocy Ariala, czy Calibri :P

fot. Pinterest.com

 

Zabezpieczam się

Przezorny zawsze ubezpieczony. Trzeba się zabezpieczać. Zgadzam się, teoretycznie, bo praktycznie często co innego na głowie mam. O czym piszę? O najważniejszych pod słońcem danych, plikach, czy zdjęciach i ich szczęśliwym żywocie po wsze czasy. Do niedzieli żyłam w błogiej nieświadomości spokojne kumulując całą moja pracę, wszystkie pliki na dysku zewnętrznym (co było zresztą wielką rewolucją 1,5 roku temu – jak to? bez miliona folderów na pulpicie? wszystko na dysku z kablem?).

Przez ostatnie 1,5 roku dysk ten zderzył się z podłogą niezliczoną ilość razy, co powinno mnie dostatecznie zaalarmować i skłonić do rozpatrzenia środków zaradczych, ale odkładałam kupno drugiego dysku na potem. Zawsze są ważniejsze wydatki. W niedzielę okazało się, że nie ma nic ważniejszego. Kazik (nowy domownik) położył mi się na dysku, kilka razy machnął łapką w okolicach kabla i…dysk odmówił posłuszeństwa powodując u mnie stan przedzawałowy. Stanęłam w obliczu utraty WSZYSTKIEGO – plików graficznych i niegraficznych, zdjęć, dokumentów. Tragedia. Na szczęście to była tylko nauczka od losu na przyszłość i pan z serwisu komputerowego  przywrócił mi dysk do życia. Kupno dysku jest teraz priorytetem. Rozważam wszelkie opcje magazynowania i archiwizowania danych. Nie chcę dopuścić do podobnej sytuacji w przyszłości, mam dosyć takich atrakcji.

Dysk zewnętrzny,
kolejny, to najważniejszy planowany zakup. Ma być mocny, pojemny i ładny, oczywiście. Mozliwości jest sporo. Tak, czy inaczej muszę przymocować ten dysk do laptopa na stałe (silikonem?), żeby mi nie spadał co i rusz. Obiecuje poprawę i zapisywać pliki, nad którymi pracuję, na dwóch dyskach przynajmniej raz w miesiącu. Przeszukuję internet. Decyzja jeszcze nie zapadła. 3 i 5 mi się po prostu bardzo podobają (czy wspominałam, że lubię kolor pomarańczowy?), ale to nie na wygląd powinnam patrzeć. To musi być małżeństwo z rozsądku i na solidność, i pojemność muszę zwracać uwagę. Ehh…

1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6

Opcje internetowe.
Dropbox? Zastanawiam się, czy to bezpieczne w przypadku stałego przechowywania danych i czy za kilka miesięcy nie zapomnę hasła, czy nikt mi tych plików nie podkradnie. Muszę to przemysleć.

Drogie dzieci. Zapisujcie swoje ważne pliki, dokumenty, zdjęcia na minimum 2 nośnikach. Róbcie regularnie kopie zapasowe. Nie oszczędzajcie na dyskach zewnętrznych. Z podrowieniami ciocia Emilka.

 

Relaks w stylu bollywood

Pisząc poprzedni post przypomniałam sobie o różnych projektach, w których brałam udział. Zawsze mnie ciągnęło do tworzenia – żeby tylko coś robić :) Ostatnio u Rodziców znalazłam moją licealno-studencką torbę z płyt winylowych (wiertarka, czarna nitka, trochę czarnego sztruksu – Modern Talking po rosyjsku i Madonna ‚True Blue’). Były też torby z różnych jenasowych ubrań, czarne trampki pomalowane na turkusowo, płócienne torby z jakimiś kobiecymi postaciami, które sama malowałam i które mi sie kiedyś wydawały takie artystyczne :) Była szafa w 100% obklejona ulotkami newsweeka ze sklepu lingwistycznego, były plakaty ręcznie wyklejane i bóg wie co jeszcze.

A 2 lata temu robiłam makeover trójmiejskiego balkonu. Tak, to balkon Tekstualnej i Tatowego. Przypomniałam sobie o tym i sprawdziłam, czy może mam gdzieś jeszcze fotki. Mam! Tak z okazji początku tygodnia relaksujący temat :)

Było lato i była chęć siedzenia na balkonie, a balkon wtedy nie nadawał sie do przyjemnego użycia, oj nie nadawał, co zresztą widać. Szybka była decyzja Moniki – przerabiamy! Oto akcja, która trwała jeden dzień, a która przetrwała do jesieni. Akcja w stylu bollywood, żeby Monika mogła poczuć powiew egzotyczny i poczuć się jak hinduska królewna, której służący (Marek) spełnia życzenia, i masuje stopy, a wszystko z widokiem na bloki jednego z gdańskich osiedli.

To co M&M? Na wiosnę powtórka? :)

 

Nowy sezon w biurze

Ostatnio pisałam o tym, że mam nastrój na zaczynanie od nowa, na porządki, uporządkowania, organizację, ład i wszystkie inne wyrazy bliskoznaczne. To chyba ma związek z jesienią, nowym etapem, uspokojaniem się po letnich szaleństwach. To wszystko ma związek też z motywacją, lepszą organizacją pracy itd. Mam potrzebę harmonii w każdej dziedzinie – w domu, w pracy, na blogu. Dlatego układam, porządkuję i rozmyślam. Chyba po prostu baby tak mają :) bo nie tylko ja mam takie potrzeby. We dwie z Gabi postanowiłyśmy zająć się naszym biurem na jesień.

Takie jesienne porządki. Skoro spędzamy tam tyle czasu, to niech będzie po prostu przyjemnie. Udało nam się skończyć to, co zaczęłyśmy w lutym, czyli np. wieszanie obrazków na ścianie. Plan miałyśmy wspólny – proste grafiki, fajne fonty, motywacyjne teksty. Jest tam trochę o tym, że „Paris is always a good idea” i o tym, żeby cieszyć się życiem – wiedziałyśmy czego chcemy, więc zrobienie tych grafik zajęło nam kilka chwil. Najlepsze w tym jest to, że nasze inspiracje możemy zmieniać jak będziemy miały ochotę. Do tego doszedł mój ulubiony plakat ze śledziem z Gdynia Design Days (na szczęścia mam ich 2, więc w domu też zawiśnie). Niesamowite, jak takie drobiazgi robią różnicę. Zrobiło sie bardzo przytulnie, wręcz domowo. Jest fajnie, bo jest jasno. Chyba się do biura przeniosę z robieniem zdjęć na bloga :)

Sobota to dobry dzień na porządki i początki. Od razu mi lepiej. Już nie mogę się doczekać poniedziałku, kiedy skoro świt przybędę do naszego biura po lekkim liftingu. To jeszcze nie koniec – mamy w planach kolejne biurowe ulepszenia. Za dużo pomysłów, a za mało czasu i siły roboczej :)

fot. Gabinet

 

E for Event w pracy #5

Jak się u mnie teraz dużo dzieje pracowo! Sama w to nie wierzę :) Cieszy mnie to, że pracuję dla świetnych babek, które mają talent i pasję, i chęć pokazać się światu. Niedawno skończyłam projekt dla Oli, która kryje się pod nazwą Skarby Amelii. Ola tworzy i ozdabia przedmioty techniką decoupage’u. Wszystko 100% handmade, robione z wielkim sercem.

Jej pasja rozwinęła się przez przypadek, tak jak u mnie zresztą, czyli kleiła sobie, kleiła, aż okazało się, że super jej to wychodzi i jej prace zdobywają coraz więcej fanów. Prace Oli możecie zobaczyć TUTAJ.

Kontynuując temat pracy. Co sprawia, że jesteśmy zadowoleni z tego, co robimy? Jak sprawić, żeby praca nie była tylko obowiązkiem. Czy mamy na to wpływ? Jak na jakość i rodzaj naszej pracy ma wpływ miejsce, gdzie mieszkamy? Ja ostatnio jestem bardzo na pracy skupiona, mam wewnętrzną potrzebę porządkowania spraw, ulepszania i modyfikowania, co przejawia się chociażby porządkami w biurze :) Zastanawiam się co moge robić lepiej, sprawniej. Zastanawiam się, czy to, że mieszkam w Olsztynie, a nie np. w Warszawie, czy Gdańsku, mnie ogranicza, czy zupełnie nie. Czy jestem zadowolona z tego ile zarabiam, itd.? Jak jest u Was?

Dziś myślę, że jestem szczęściarą i odnalazłam branżę, w której czuję się dobrze (rzuciłam w kąt architekturę krajobrazu, no cóż), ciągle się uczę i staję się bardziej pewna siebie. Mieszkam w Olsztynie, ale pracuje głównie zdalnie, więc nic mnie nie ogranicza, a Olsztyn kocham :) Bilans jest zdecydowanie dodatni. Jest dobrze. Czego i Wam życzę!

Inne moje prace możecie zobaczyc TUTAJ.

 

1 2 3 4 5