Archive of ‘WORK’ category

Origami na zdjęciach

Jestem dumną posiadaczką zdjęć dekoracji z wesela Marty i Piotra :)

Półtora roku temu nie miałam możliwości zrobić ich sama. Postanowiłam uporządkować zdjęciowe sprawy, zebrać te, którymi mogę się legalnie i licencyjnie pochwalić, dlatego też spotkałam się wczoraj z Natalią z Fototerapii, która była fotografem na ww weselu.  Ze spotkania wyszłam z kompletem zdjęć, naładowana pozytywna energią! Nie dość, że Natalia robi przepiękne zdjęcia (widziałam już ślubne, narzeczeńskie, weselne, dziecięce), to sama jest tak sympatyczna, że nie chciało mi się kończyć spotkania :)

Zdjęcia są wspaniałe! Już je oczywiście widziałam dużo wcześniej, ale teraz oglądam je od nowa wciąż i wciąż :) Ach te żurawie!

 

Pracownik biurowy

Od lutego, o ile nie stanie się nic niespodziewanego, zostanę prawdziwą biznesłumen z własnym biurem (no dobra, z połową biura). Dodam, że biurem nie w domu :)

Z tego powodu entuzjazm u mnie wrósł o 100%! Teraz większość moich myśli skupia się na tym co zrobić i jak zrobić, żeby to biuro wyglądało na moje :) Wiem wiem, nic od razu, ale..pomarzyć można. Czeka nas z Gabi praca u podstaw. 

Własne biuro z czasem staje się koniecznością. Praca w domu ma swoje plusy – można wstawać o dowolnej porze, pracować w nocy, iść na spacer między telefonem a telefonem, ugotować coś ekstra po wysłanym mailu, zrobić przerwę w każdej chwili na ciekawą rozmowę z domownikiem :) To jest fajne, ale marzę o rozdzieleniu pracy od domu….żeby dom był tylko od odpoczynku, przyjemności i ładowania baterii. 

Mam świetną pracę i tak naprawdę nie przeszkadza mi myślenie o niej cały dzień, ale jestem pewna, że biuro  pomoże mi bardziej się na niej skoncentrować. Już miałam doświadczenie z pracą nie w domu, przez 7 miesięcy wynajmowałam biurko w agencji reklamowej i był to strzał w dziesiątkę!! Bardzo dobrze to wspominam. Teraz będzie jeszcze lepiej! 

Na razie szukam inspiracji i pomysłów na moją połowę biura.  Dobrze, że jest Pinterest :)



 

Styczniowe postanowienia

Bardzo lubię początki roku, bo automatycznie z nową cyferką dostaję kopa energii i mi się chce. W głowie mam kłębowisko planów i wyobrażeń jaki to ten 2013 będzie świetny, co mi się uda, co skończę, co zacznę, gdzie pojadę, jaka będę.

Podobno im więcej osób dowie się o postanowieniach, tym większe prawdopodobieństwo, że się ich dotrzyma. W takim razie ja poproszę żeby o moich dowiedzieli się wszyscy :)

Po głębszym przemyśleniu co chcę i jak chcę wyszło mi, że chcę, żeby było po prostu przyjemnie. Myślę, że wielkim szczęściem można się zmęczyć i przestać go doceniać, więc na co dzień poproszę, żeby było przyjemnie :) Przyjemnie…brzmi nawet przyjemnie :)

1.

Chcę pracować z przyjemnością, chcę, żeby mi się chciało rano wstawać do komputera, chcę, żeby mi się chciało odbierać maile i projektować. Chcę robić fajne rzeczy, unikać Klientów, co do których mam „wątpliwości”. Chce być zadowolona z tego co robię. Dziś wstałam wcześniej niż zwykle i cieszyłam się tym nadprogramowym czasem – pierwszy krok :)

2.

Chcę nie przyrosnąć do komputera, chcę nie zaniedbywać zajęć u Kasi i chcę nie tracić entuzjazmu do biegania. A co najważniejsze – chcę na to wszystko znaleźć czas!

3.

Chcę nie zapominać jak bardzo lubię swoją pracę i cieszyć się z nowych projektów, doceniać to, że praca to przyjemność :) Chcę próbować nowych rozwiązań, uczyć się i kombinować.

4.

Chcę cieszyć się z tego co jem, cieszyć się z samego gotowania i czekać na to, traktować to jako świetne spędzanie wspólnego czasu. Chcę, żeby jedzenie było fajną i ważną częścią dnia, a nie szybką kanapką przed komputerem.

5.

Chcę robić sobie prezenty. Chcę mieć na to czas i pieniądze, nie przekładać tego. Chce pojechać na wiosnę do Paryża!!! A co!? :)

 

25% zakończone sukcesem!

Największe ilościowo zlecenie ukończone w 25%…z sukcesem :) 200 pomponów łącznie ma wisieć na Przystani przez całą zimę.
Pompony zdominowały nasze życie i dom kompletnie. Były wszędzie! Prawie zapomniałam jak wygląda podłoga pod nimi. 50 sztuk szczęśliwie dotarło do Restauracji Przystań. A to jeszcze nie koniec. Ciąg dalszy nastąpi!

 

Tańczący z żurawiami

Wczoraj cały dzień spędziłam w Restauracji Przystań w Olsztynie. Wraz z ekipą wieszaliśmy dekoracje na wesele Oli i Łukasza – ponad tysiąc białych żurawi. Była masa atrakcji – bezustanna rotacja pracowników (chwała Piotrkowi i Arturowi – jedyny stały element wczorajszego dnia :), przeprawa z panami od oświetlenia i nagłośnienia oraz nagły brak żyłki w połowie drogi.
Jestem bardzo zadowolona, praca poszła lepiej niż się spodziewałam, efekt jest niesamowity!!! Lubię to uczucie, kiedy po wszystkim wychodzę z narzędziami, odwracam się i z zadowoleniem ostatni raz patrzę na to, co stworzyliśmy w ciągu całego dnia.
Starałam się pamiętać o regularnym robieniu fotek, żeby pokazać proces – przed i po :) Na końcu sama pozowałam, niczym profesjonalna modelka, na schodach! Wszystko po to, żeby był dowód, że naprawdę tam byłam! :)
 
 

1 3 4 5