Ciężka praca vs łut szczęścia

Od dziecka słyszę, że tylko ciężką pracą można coś osiągnąć, bez ciężkiej pracy nie ma efektów, tylko ciężka praca daje satysfakcję. Z drugiej strony od niedawna zaczęłam czytać różne pracowe, motywujące artykuły, z których dowiaduję się, że trzeba podchodzić do życia i pracy na luzie, że wystarczy dobrze, pozytywnie się nastawiać, wtedy wszystko ułoży się po naszej myśli, że przecież ludzie sukcesu nie przemęczają się, żyją pełnią życia, a praca się pracuje sama, właśnie dlatego, że mają pozytywne nastawienie i są pewni siebie.

Zdarza się, że dostaję pytania co zrobić, żeby robić to, co się lubi, jak odnieść w tym sukces, czy raczej jak urzeczywistnić romantyczne marzenie o pracy, która jest przyjemnością. Czy to tylko kwestia szczęścia, czy może czegoś więcej?

To prawda – nie zmieniłabym teraz mojej pracy. Jest mi bardzo dobrze z tym, co robię na co dzień, ale wiem, że nie wszyscy mają takie same uczucia. Tylko część moich znajomych pracuje w swoim wymarzonym zawodzie, część szuka swojej drogi, a kolejna grupa woli bezpieczną, ale niekoniecznie pełną wrażeń pracę „u kogoś”.
Jak to się dzieje, że jednym udaje się spełniać zawodowe marzenia, a innym nie. Czy to kwesia dobrego miejsca i czasu? Szczęścia? Czy może wyłącznie ciężkiej, wieloletniej pracy, poświęcenia i konsekwencji? A może jednego i drugiego?

W tym przypadku jestem fanką złotego środka. Takie są właśnie moje doświadczenia i w taki „wypośrodkowany” sposób znajduję się tu, gdzie jestem. Naprawdę uważam, że bez starań, nauki i wysiłku często niemożliwe jest osiągnięcie celu, jakim jest wymarzona praca. Nie rodzimy się z wiedzą specjalistyczną, a studia nie zawsze dają wiedze, która jest potrzebna (znam z autopsji). Praktyka, praca po nocach, próbowanie, konsultowanie, rzucanie się na głęboką wodę – z tym kojarzą mi się moje początki. Bywało bardzo ciężko, ale jaka była satysfakcja z dobrze wykonanej pracy!

Ciężka praca do jedna sprawa, ale mi bardzo pomógł tzw. łut szczęścia, a nawet więcej. Mam wielkie szczęście poznawać ludzi, którzy zmieniają moje życie, dają możliwości, mobilizują do działania, np. kolega Marek z Warszawy, który kilka lat temu wręcz rzucił mnie w wir projektowania kalendarzy, o których nie miałam pojęcia. W ogóle o projektowaniu do druku nie miałam pojęcia, ani o wektorowych programach graficznych. Musiałam się wszystkiego nauczyć. Dałam radę, nauczyłam się, z każdym dniem wiedziałam więcej i to jest początek mojej graficznej przygody. Takich osób poznałam więcej, bardzo doceniam zrządzenia losu, które są dla mnie przeważnie bardzo pozytywne. Jestem też przekonana, że bez otwartości, pozytywnego nastawienia i unikania czarnowidztwa byłoby mi trudniej. Dobre przyciąga dobre. Wierzę w to!

Bez szczęścia i dobrych zbiegów okoliczności nie byłoby mnie w tym miejscu, gdzie jestem teraz. Bez konkretnej, ciężkiej pracy też nie. Więc co jest ważniejsze? Nie wiem. Ja stawiam między pracą, a szczęściem znak równości.

Na koniec polecę frazesem, że nigdy nie jest za późno na zmiany :) Naprawdę tak uważam, jeśli ktoś z Was marzy o zmianie pracy, boi się skoczyć na głęboką wode i nie wie, jak zmienić starą pracę na tę z marzeń –  mogę tylko powiedzieć, że nie ma szybkich sposobów, trzeba przygotować się na pracę i naukę, ale warto!

 

 
 

14 Comments on Ciężka praca vs łut szczęścia

  1. Asia
    Marzec 5, 2014 at 10:52 pm (3 lata ago)

    Mi powoli zaczynają kiełkować pomysły w głowie i czuję, że jeszcze trochę a przyjdą zmiany i wtedy przypomnę sobie Twoje słowa, bo bardzo mądrze piszesz :)

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Marzec 6, 2014 at 8:52 am (3 lata ago)

      Dziękuję – życzę powodzenia, trzymam kciuki!!!!

      Odpowiedz
  2. Unknown
    Marzec 6, 2014 at 6:39 am (3 lata ago)

    Nigdy nie jest za późno na zmiany tylko najtrudniejsze jest znalezienie tej drogi która chciałby się pójść :)

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Marzec 6, 2014 at 8:51 am (3 lata ago)

      To prawda – to są poważne decyzje i człowiek nigdy nie jest na 100% pewny, ale wierze, że z czasem ta decyzja się klaruje i wszystko staje się jasne!

      Odpowiedz
  3. dlugadrogadodomu
    Marzec 6, 2014 at 8:26 am (3 lata ago)

    Dzięki za ten wpis :)

    Przygotowałam 5 projektów, które przygotowuję powoli do druku (oczywiście hocki-klocki, ale to norma przecież ;) ). Mogę Ci podesłać do obejrzenia (jak kiedyś mi pisałaś?)?

    Odpowiedz
  4. Bellove
    Marzec 6, 2014 at 10:16 am (3 lata ago)

    Ja też głęboko wierzę w szczęście i zbiegi okoliczności :)

    Odpowiedz
  5. Devinette
    Marzec 6, 2014 at 1:08 pm (3 lata ago)

    Niby nigdy nie jest za późno. Zawsze można zacząć… Ale skąd wziąć odwagę na start?

    Odpowiedz
  6. Emilka forEvent
    Marzec 6, 2014 at 2:19 pm (3 lata ago)

    Rozumiem, że jedna osoba szybko podejmuje decyzje i rzuca się na głęboką wodę, a druga potrzebuje więcej czasu i ciągle nie jest przekonana do zmiany życia. Ja jestem z tych szybkich – podejmowanie decyzji nie zajmuje u mnie zbyt dużo czasu. Myślę, że poważne przemyślenie tematu, przygotowanie się do tego (oszczędności na start, praktyka, pewne umiejętności, poznanie rynku) pozwoli na podjęcie decyzji nawet osobie, która boi się zmian, a chciałaby robić coś innego, niż do tej pory :)

    Odpowiedz
    • Devinette
      Marzec 6, 2014 at 2:30 pm (3 lata ago)

      Ja zazwyczaj nie mam problemów z podejmowaniem decyzji. Nie boję się nowości. Wiem, że tak naprawdę można wszystko. Ale akurat w tej kwestii nie jestem przekonana. Może jak nie jestem przekonana, to świadczy też o tym, że nie jestem jeszcze gotowa? No nie wiem… Usprawiedliwiam się ;)

      Odpowiedz
  7. Cosiowa
    Marzec 6, 2014 at 6:21 pm (3 lata ago)

    To co napisałaś, jest oczywiście prawdziwe, ale dodałabym coś jeszcze, co też wynika z twojego wpisu – nasza otwartość nie tylko na wyzwania, ale również na ludzi bardzo pomaga! Bo to od ludzi czerpiemy inspiracje i z ludźmi załapujemy się na ciekawe projekty, więc nie warto od nich stronić :)

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Marzec 6, 2014 at 7:23 pm (3 lata ago)

      Amen! Dokładnie tak :) Nie żyjemy w próżni i bez otwartości na ludzi, którzy dają nam różne możliwości – nie da rady :) Dziękuję za komentarz!

      Odpowiedz
  8. Chettys
    Marzec 12, 2014 at 7:51 pm (3 lata ago)

    Czasami też mocny kopniak daje nam siłę do działania i zmian. Chyba najgorzej jest popaść w taką codzienność, monotonie. Czasami człowiek tkwi w swojej pracy z musu z zewnątrz (kredyt, rodzina, utrzymanie), i choć praca jest mało płatna to się cieszy, że jest i trudno się podjąć decyzję o zmianie. Niestety wydaje mi się im człowiek starszy tym trudniej jest.

    Odpowiedz
  9. eFKa
    Marzec 19, 2014 at 1:01 pm (3 lata ago)

    Pewnie wobec tego nie tylko ja do Ciebie napisałam :-)
    P.S. Po pojawieniu się drugiego wróciłam do regularnego pisania. W prawdzie nie zadbałam jeszcze o grafikę bloga tak jak bym chciała ale krok na przód jest.
    No i już 1,5 roku ASP za mną, jeszcze niecałe raz tyle i marzenie spełnione.

    Odpowiedz

Leave a Reply