Co mi sprawia przyjemność?

SONY DSC

Od samego rana walczę z czarnowidztwem i niezbyt dobrymi myślami, po nieprzyjemnym mailu od byłej klientki. Dodam, że według mnie totalnie niesprawiedliwym i nie w porę. Wiem, że trzeba zająć myśli lepszymi rzeczami, nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu i właśnie dlatego piszę o przyjemnościach.

Jeszcze nawiązując do pracy. Wiecie jakiego zdania nie lubię bardzo? „Powinnaś więcej odpoczywać”. Ale serio? To tak, jakbym nie lubiła relaksu, uciekała od książek i podczas jedzenia śniadania marzyła, żeby kanapki były mniejsze, żebym mogła jak najszybciej biec do komputera. Lubię odpoczynek, lubię przyjemności, lubię lenistwo. Akurat nigdy nie udaje mi się mieć na to mnóstwo czasu, ale za to może delektuję się tym, co udaje się wydzielić z każdego dnia? Takie mamy czasy – praca często pochłania tyle czasu, że…

No nic. W sumie zamierzałam pisać o przyjemnościach, co oczywiście wiąże się z odpoczynkiem, nie o pracy i długich godzinach. Wracając do przyjemności…

1. Twój Styl – raz na miesiąc zabieram Mamie magazyn i znikam na jakieś 2 godziny. Nie ma mnie. Uwielbiam tę gazetę, nie ma lepszej!  Jest wręcz jak święto – robię herbatę, siadam wygodnie i świętuję (Elle też zdaje relaksacyjny egzamin)

2. Uwielbiam sposób budzenia mojego kota – Ryśka. Paca mnie łapką po twarzy, albo grzebie we włosach :) Jest przy tym taki kochany i mruczący, że nigdy się na niego nie gniewam (wolę to niż Kazika, który wsadza łeb do foliowej torby – to jego sposób budzenia ludzi i zdecydowanie nie działa na mnie tak pozytywnie).

3. Lubię jak Bartek nie wychodzi do pracy, albo pracuje w domu, albo wraca wcześnie, w okolicach południa i możemy razem wypić kawę. W dzień, przy stole, pogadać. To też takie małe święto :) Porządnie zaparzona kawa w kawiarce, ciepłe mleko i coś słodkiego (ach te grzechy). Poproszę!

4. Przepadam za rozpoczynaniem czytania nowej książki – niekoniecznie nowej faktycznie, tylko nowej dla mnie. Mam w rękach kolejnego „Miłoszewskiego”, czyli Ziarno Prawdy (najpierw książka, potem ewentualnie film – jedyna prawidłowa kolejność), ale oszczędzam ją na czas w szpitalu, żeby umilała mi czekanie na Milę (jeśli można mówić o umilaniu biorąc pod uwagę tematykę książki, może lepiej..uciekawiła mi ten czas).

5. Nie ma nic lepszego, dla higieny psychicznej, jak kawa z koleżanką / koleżankami. Najlepiej na mieście, choć niekoniecznie. Kiedyś raczej przyjaźniłam się z facetami, z czasem zaczęłam doceniać babskie przyjaźnie i to się na razie nie zmieni. Trafiam na takie osoby, które zawsze mnie zmobilizują, zainspirują, a co najważniejsze, zrozumieją :) I wtedy czas tak szybko leci….

6. Masaże, zabiegi pielęgnacyjne, ale głównie masaże. Niekoniecznie dla uśmierzenia bólu (choć moje plecy ostatnio..:P) ale dla czystej przyjemności. Plecy, stopy, głowa – biorę wszystko. To ten sam kaliber co mycie głowy u fryzjera.

7. Początek wiosny. Nie jestem oryginalna – tak, jak lubię początki jesieni, tak przepadam za początkami wiosny. Nowa energia, więcej światła – to czysta przyjemność, a co najlepsze – już za chwilę będzie na wyciągnięcie ręki.

8. Ubraniowe wymianki. Wpadam do Gdańska do Tekstualnej, przeglądam szafę, rzucam kilka razy „Nosisz to?”, po czym wracam do Olsztyna z dodatkową torbą „nowych” ciuchów. Bosko :) I za darmo! Oczywiście ta zasada działa w obie strony. Przyjemne? Bardzo. A jak nie jadę do Gdańska to zawsze mogę wpaść na Wietrzenie Szafy do Playschool – kolejne już 15 marca (ech, ominie mnie).

9. Podekscytowanie, jak wpada mi do głowy nowy, oczywiście genialny, pomysł. Kiedy nie mogę się doczekać realizacji, efektu końcowego. Tak, to lubię bardzo. Nie jest to przyjemność, jaką mogę sobie zafundować na zawołanie, ale nie mogłam tego pominąć.

10. Gofry. Nawet te z lidla, odgrzewane w piekarniku. Smak lata, koniecznie z cukrem pudrem (mam taki trzcinowy – wypas).

Od razu mi lepiej. Samo pisanie o przyjemnościach działa. A już super najlepsze jest łączenie przyjemności w jeden „moment” (jak to doświadcza się w Atelier Amaro – to nie dania, to momenty), więc wyobraźcie sobie nową książkę i do tego gofry, i początek wiosny za oknem. Nie mam pytań :)

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC

 

 

 
 

5 Comments on Co mi sprawia przyjemność?

  1. Emilia
    Marzec 6, 2015 at 2:44 pm (2 lata ago)

    Co do książek. Pierwszy miesiąc po urodzeniu Jaśminy, spędziłyśmy wspólnie leżąc. Ja czytałam kryminały, z doskonałym skutkiem. Ona zaciągała się maminym mlekiem. Myślę, że na pierwszy macierzyński miesiąc nie ma nic lepszego niż cyc i kryminał.

    Odpowiedz
  2. Joanna W
    Marzec 6, 2015 at 2:53 pm (2 lata ago)

    Biegnę do Lidla !
    ps. Kiedy kawa ?:)

    Odpowiedz
  3. Ola
    Marzec 6, 2015 at 3:09 pm (2 lata ago)

    Małe przyjemności, które robią tak dobrze, to jest to :)

    Odpowiedz
  4. Wiktoria
    Marzec 9, 2015 at 2:15 pm (2 lata ago)

    Emilko, polecilas mi czasopismo Twoj Styl i od razu napisalam dla ksiegarni, czy maja choc jeden numer; zamowilam marcowy tlusty i piekny, nioslam go z ksiegarni dumna i szczesliwa :))

    A takie teksty o przyjemnosciach uwielbiam, gdyz sama zapominam o takich chwilach :(
    Napewno Twoj post zainspiruje mnie napisac juz na moim blogu :) planuje go troszeczke odswierzyc, powtorze sie, ale Twoj blog jest najprzytulniejszy :)

    Odpowiedz
    • E for Event
      Marzec 10, 2015 at 8:48 am (2 lata ago)

      dziękuję :D napisz, czy dobrze Ci się czytało Twój Styl :)

      Odpowiedz

Leave a Reply