Freelancer w domu

Lubię dzisiejszą pogodę z jednego powodu – śnieg sprawia, że nasze mieszkanie jest jasne, prawie można rzec słoneczne. Doceniam tym bardziej, że dziś pracuję w domu, trochę leniwiej niż zwykle i im jaśniej tym ja działam efektywniej. Dlaczego nie w biurze? Bo odwiedziły mnie dziś moje dwie wspaniałe kuzynki (Misia zrobiła sesję zdjęciową Ryśkowi i Kazikowi – nie mogę się doczekać efektów) i chciałam na spokojnie spędzić z nimi trochę czasu w domowych warunkach. Też dlatego, że po prostu mogę :) Cieszy mnie to, że raz mogę iść do biura i siedzieć tam 12 godzin, a mogę też zostać w domu i zrobić sobie coś w rodzaju pracującej soboty, albo piątku w biurze, kiedy szef wyjechał na urlop (tak tak – wiecie o czym mówię).

Przy okazji mam kilka spostrzeżeń na temat pracy w domu, od której się odzwyczaiłam ostatnimi czasy. Nie są to porady, bo nie jestem pewna czy są odpowiednie dla wszystkich, ale na mnie działają.

1. Nim zaczniesz pracę w domu, włączysz komputer i zaczniesz działać ubierz się, posprzątaj, zrób pranie, zmyj naczynia, zrób zakupy, zjedz śniadanie, idź na pocztę, do apteki, poodkurzaj, itd. Praca w domu to jak uczenie się do egzaminu. Nagle znajduje się milion ważnych spraw, które trzeba zrobić, albo będą rozpraszać i namawiać Cię do przerw. Skoro i tak wiadomo, że trzeba coś zrobić, to lepiej zrobić to od razu, a potem z ogólną spokojnością, czystym sercem i sumieniem zacząć pracować. Dziś tak zrobiłam i to naprawdę działa :)

2. Poranny przegląd prasy (FB, portale plotkarskie, informacyjne) zrób rano, jak sama nazwa wskazuje. Nie oszukujmy się – i tak je odwiedzisz, lepiej wcześniej, niż potem maja Cię rozpraszać. Nie wierzę w schemat nagrody, czyli „popracuję 5 godzin, a potem na minutę wejde na FB”, lepiej wejść od razu, sprawdzić co się dzieje i z ogólną spokojnością, czystym sercem i sumieniem zacząć pracować :)

3. Na pewno każdy ma trudniejsze sprawy do załatwienia, telefony do wykonania, cięższych klientów do ogarnięcia. Czasem ze strachem sprawdzam pocztę „czy klient X może znowu jest niezadowlony a ja nie wiem dlaczego”, odsuwam na potem niewygodne telefony i nudniejsze projekty, albo te, co do których nie jestem przekonana, albo takie, które, po uwagach klienta, już mi sie nie poobają. Wiem jedno – pracując w domu, czy w biurze – lepiej mieć to za sobą, zadzwonić tam, gdzie sie powinno, odpisać na maile, na które się powinno, wykonać projekty, które są do wykonania. To jest praca, trzeba spiąć siedzenie i się wziąć w garść. Jak te trudne, niechciane, upierdliwe rzeczy będą za nami, możemy z ogólną spokojnością, czystym sercem i sumieniem zacząć pracować :) Oczywiście jak już posprzątamy, ugotujemy obiad na 3 dni i sprawdzimy co się dzieje w kraju i na świecie.

4. Piżama to nie jest strój biurowy. Co innego dres.

5. Chilli Zet nie zawsze działa pobudzająco :/

 
 

11 Comments on Freelancer w domu

  1. entomka
    Styczeń 29, 2014 at 8:16 pm (3 lata ago)

    i dlatego nie jestem pewna, czy umiałabym pracować w domu ….

    Odpowiedz
  2. Maja
    Styczeń 30, 2014 at 8:07 am (3 lata ago)

    Oj rozumiem to bardzo dobrze. Ja pracuję w domu i mój każdy dzień to walka z wielką potrzebą sprzątania, gotowania, prania itd. :) Świetnie to ujęłaś – dres to idealny strój do pracy ;). Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  3. Joanna Majewska
    Styczeń 30, 2014 at 8:10 am (3 lata ago)

    Do instrukcji dołączyłabym jeszcze punkt 6. Pod żadnym (absolutnie żadnym) pozorem nie włączaj tv. Szklany ekran kusi i niestety skutecznie odrywa od pracy. Ja pracuję w domu od roku i ma to zdecydowanie więcej zalet niż wad :).

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Styczeń 30, 2014 at 8:38 am (3 lata ago)

      haha, no tak – ja nie mam telewizora, więc nie pomyślałam o tym :)) ale na bank kusi strasznie

      Odpowiedz
  4. Nowiutki Rupieć
    Styczeń 30, 2014 at 11:51 am (3 lata ago)

    Zaskakująco pasuje do mojego trybu :). Ja mam pracownię w domu, na poddaszu, więc nie mam wyjścia, aby wyjść i muszę pozostać każdego dnia ;). Wszystkie powyższe realizuję jak piszesz, bo życie zweryfikowało, że gdy z poranną kawą „na chwilę” w pidżamie zajrzę do kompa, żeby się zorientować jaki będzie dzisiejszy dzień, okazuje się, że zastaje mnie w niej listonosz o 15 kiedy muszę już pędzić do przedszkola po córkę, a w domu nie zrobione nic…

    Odpowiedz
  5. Kamilalalala
    Styczeń 31, 2014 at 8:37 am (3 lata ago)

    Zazdroszczę wizyty Dziewczyn :) Liczę, że i ja się z Misią spotkam bo zapowiedziała przyjazd do Gda. No i może pokaże mi kocie foty! A właśnie – czy Wasze Koty są ze schroniska? Czu przygarnęliście je już jako Dorosłe? Czy to nie miało wpływu na Wasze z nimi relacje? Szybko się zaaklimatyzowały?

    Aj jak bym chciała zrobić sobie dzień pracy w domu. Albo kilka dni. Ale póki co u mnie tak nie działa. Niechaj biurowy piątek szybko minie !

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Luty 1, 2014 at 5:19 pm (3 lata ago)

      Nasz pierwszy kot, którego musialiśmy uśpić w listopadzie – Edzio – był ze schroniska, miał około roku i był cudowny. W wakacje wzięliśmy dla niego Rysia. Rysio jest dorosłym kotem (ponad 2 lata) i wzięliśmy go z polikliniki weterynaryjnej. Znaleźli bezdomnego kota ze zmiażdżoną łapką, wyleczyli go i gdybyśmy go nie wzięli trafiłby do schroniska. Przez pierwsze 3 tygodnie były walki, wycie, ataki i ciągłe spięcia między Edziem a Ryśkiem, ale czasem nawet spały razem. Myślę, że częściowo były to zabawy, a częsciowo ustawianie swojej hierarchii. Jak w listopadzie uśpiliśmy Edzia, to po 2 dniach zadzwonił weterynarz i zapytał, czy chcemy kociaka, bo właśnie dzieci przyniosły potrąconego z osiedla. No to w naszym domu pojawił się malutki Kazimierz (miał wtedy ze 3 miesiące). Ponieważ Rysio jest najspokojniejszym i najbardziej cierpliwym kotem na świecie walk nie było. Bawią się, walczą, tarzają i robią gonitwy, ale myją się nawzajem, śpią przytulone i jest bardzo fajnie. Nie miało to dla nas znaczenia czy kot jest duży, czy mały. Początkowo planowaliśmy kota powyżej 2 lat (maluchy są dosyć absorbujące i niszczą :P), ale życie to życie – Edzio był młodszy, a Kazik zupełnie mały. Dwa koty to bardzo dobra decyzja! Myślę, że po 3 tygodniach możan uznać, że kot sie zaklimatyzował. :) Polecam koty wszystkim :D

      Odpowiedz
    • Kamilalalala
      Luty 4, 2014 at 1:24 pm (3 lata ago)

      Koty są najlepsze i to nie poddaje się wątpliwości.
      Dzięki za treściwą opowieść. Pozdrowienia dla Kociaków. Świetnie, że mają u Was tak dobrze.

      Odpowiedz
  6. www.ohkejti.pl
    Styczeń 31, 2014 at 8:32 pm (3 lata ago)

    Na szczęście – mam swoją firmę i wychodzę z domu! Ufff. Ale już niedługo czeka mnie to, co opisałaś, bo firma zmieni siedzibę na mój dom i wtedy czuję, że będzie harcore.

    Odpowiedz
    • Emilka forEvent
      Luty 1, 2014 at 5:20 pm (3 lata ago)

      Właśnie dlatego mam biuro od roku i bardzo sobie to chwalę. Raz na jakiś czas praca w domu to miła odmiana, ale mało produktywna :) Zależy od człowieka, jego nastawienia. Mi biuro bardzo służy :)

      Odpowiedz

Leave a Reply