Lipiec

Szczęśliwi czasu nie liczą, ale też i nie zauważają, jak szybko mija :) A mi mija błyskawicznie, już środek lipca!! Mój lipiec 2014 jak na razie to miesiąc ciężkiej pracy, rozwijania swej wielozadaniowości, robienia miliona rzeczy na raz, przemieszczania się po mieście non stop, spotkań, kaw i jeszcze raz pracy. Nawiązuję nowe współprace, mam nadzieję, że będzie się działo, a ja będę miała do czynienia z dużymi projektami i sporo nowego się nauczę. Czuję, że nadchodzą dobre zmiany, a może to magia lata?

SONY DSC

Jakie jest to moje magiczne lato?

CZYTAM:
wszystko, jak leci….a na poważnie to odświeżam dawno przeczytane książki, w tym momencie na tapecie Dorothy Koomson i „The woman he loved before”, ale też najnowesze MADE IN, szczególnie, że na 48 stronie jest artykuł o bardzo mi bliskiej i znajomej palarni kawy Lani Coffee

OGLĄDAM:
ostatnie odcinki SUITS (niestety zostało tylko kilka odcinków), a kinowo bardzo mocno planuję obejrzeć ZACZNIJMY OD NOWA (lubie Keirę Knightley, oczywiście od czasów LOVE ACTUALLY, czyli od….jakiś 10 lat)

PLANUJĘ:
choć kilka godzin na łódce (Warmia w końcu, miasto iluśtam jezior itd.), październikowe włoskie wakacje, wyrobić się z pracą w terminie, zacząć chodzić na basen, jeść zdrowiej :) zrobić jakieś przetwory (planuję to dobre określenie, nie wiem jak z czasem na realizację)

CZEKAM NA:
rezultaty sesji zdjęciowej, którą mi i Tekstualnej zrobiła w zeszły piątek Natalia z Fototerapii, całościowo leniwy weekend bez wyrzutów sumienia, wieczorną burzę (uwielbiam burze, ciągle się zbiera, zbiera i…nic), kolejny sezon THE VOICE OF POLAND, naleśniki z malinami na obiad (albo placki, jeszcze nie wiem)

SŁUCHAM:
Bartka…żartuję :), chilli zet – wszędzie, jak dobrze, że można go słuchac online i załapać się na wszystkie wywiady po czasie

PRACUJĘ NAD:
systematycznością, nie brania na siebie za dużo, 3 logotypami, rozwijaniem nowego bloga Love2Work, niekupowaniem wszystkiego, co jest w paski lub kotwice!

ODKRYWAM:
sałatki warzywno-owocowe (mix rukoli, cukinii, pomidorów, grillowanego kurczaka, ogórka, papryki i ananasa z ostro-kwaśnym dressingiem i prażonym słonecznikiem jest moim hitem na dziś) i..moje miasto latem (jest zaskakująco ładne i bardzo zielone)

SONY DSCSONY DSCSONY DSC

 
 

1 Comment on Lipiec

  1. Ola
    Lipiec 17, 2014 at 6:43 pm (3 lata ago)

    Mi też lipiec leci zdecydowanie za szybko, aż smutno momentami z tego powodu. Ale nie obijam się, ciągle coś, nie lubię siedzieć w miejscu ;) A na wieczorną burzę zapraszam do Lublina, właśnie się rozszalała… Naleśniki z malinami…niebo! A sałatki wszelkiego rodzaju wielbię!

    Odpowiedz

Leave a Reply