Osiedlowy rejs

SONY DSC

Codziennie o tej samej porze wyruszam w rejs. Ja jestem łódką, żaglem, wiosłem i kapitanem – Mila jest luksusowym pasażerem wypoczywającym w pozycji horyzontalnej. To niesamowite jak w tym samym czasie robi się tłoczno na moim osiedlowym wodnym szlaku. Mijam dziesiątki podobnych jednostek, pływających samotnie, lub w grupach. Niektóre trzymają łączność z bazą za pomocą najnowocześniejszego sprzętu elektronicznego (dzięki ci bogini macierzyństwa za komórki z internetem i smsy), a niektóre wolą analogowe rozwiązania (można chodzić z wózkiem i jednocześnie czytać magazyn? można). Czasem nawiązujemy ze sobą łączność porozumiewawczym uśmiechem (Twoje się drze? Moje też! Piona!). Niektóre jednostki wyglądają całkiem zwyczajnie, inne mega stylowo, aż nie sposób się nie obejrzeć. Taki codzienny rejs to nieoceniony sposób na trochę spokoju, bezkarne rozmyślanie, cenne kiedy się na nic nie ma czasu. Nie wspomnę o zbawiennych skutkach żeglowania na pociążowe linie i fale :) Przywykłam do tego wychodzenia w każde wczesne popołudnie. Nic nie istnieje, tylko ja, asfalt, szum miasta, turkot kół (czyt. łopot żagli), czasem szelest papierków po śliwkach w czekoladzie. Pasażer leży, ja idę. Gdybyśmy żyli w Stanach – te pojedyncze jednostki już dawno zamieniłyby się w wielką, rozgadaną, wiecznie uśmiechniętą flotę. Ale to Polska, kraj chłodny i zdystansowany, więc tylko zerkamy na siebie i udajemy, że wcale się nie rozpoznajemy, chociaż mijamy się codziennie o tej samej porze już dziesiąty raz. Nic to. Ja wcale nie nalegam, bo lubię żeglować w niemal samotności, z uśpionym pasażerem luksusowym, wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły, nie ma rzeczy niemożliwych, a energia wraca, nawet jak żegluję pod górkę.

SONY DSC

fot. / JJ /shafotos

 
 

6 Comments on Osiedlowy rejs

  1. Monis
    Maj 6, 2015 at 8:24 pm (2 lata ago)

    Emilko, zgadzam się z Tobą, że Polska to kraj chłodny i zdystansowany (mając na myśli Polaków). Mieszkałam w Hiszpanii oraz Belgii, gdzie w bazie wojskowej mieszkały i pracowały osoby z kilkudziesięciu krajów. Gdy wychodziłam na spacer z roczna córką, wszyscy szczerze się do nas uśmiechali oraz machali do córki, zagadywali w swoich językach. Ona była zachwycona i odwzajemniała tę sympatię. Wróciłyśmy do Polski i czar prysnął. Podczas pierwszych spacerów córka uśmiechała się do mijanych osób, machała do nich. Z mnóstwa osób, które minęłyśmy tylko dwie zachowały się tak samo. W wyniku tych sytuacji, moja córka oduczyła się tak miłych gestów, jakie miała do tej pory. Było i jest mi nadal bardzo przykro z tego powodu. Podczas jazdy autobusem, stania w kolejce uśmiecham się do innych dzieci. Niestety, ale rodzice często na mnie patrzą podejrzliwie z tego powodu. Jest to bardzo smutne, że takie zachowania wzbudzają tak dziwne reakcje i podejrzliwość. Żałuję, że Polacy mają taką mentalność, bardzo żałuję.

    Odpowiedz
  2. Asia
    Maj 6, 2015 at 8:52 pm (2 lata ago)

    A Ja po 10 miesiacach tego samotnego spacerowania po moich matczynych szlakach nadal nie moge sie nadziwic, że mijam te same kobiety z rosnacymi brzdacami i zero interakcji. Nie wiem czy to Polska mentalnosc czy po prostu mentalnosc polskiej mlodej Matki – chce do pracy do ludzi, ktorzy nie udaja, że ich nie mijam :-) pozdrawiam

    Odpowiedz
    • E for Event
      Maj 6, 2015 at 8:57 pm (2 lata ago)

      To jest polskie wychowanie, polska społeczna nieśmiałość. Z jednej strony mi to pasuje, bo sama lubię czasem pospacerować w samotności, poobserwować – z drugiej – byłoby miło znaleźć spacerowe bratnie dusze na nowych macierzyńskich drogach :) Ciekawe zjawisko socjologiczne – te spacerujące matki :)

      Odpowiedz
  3. Sroka
    Maj 10, 2015 at 8:58 am (2 lata ago)

    U sąsiadów trawa zawsze bardziej zielona – nie idealizujmy tak krajów, w których nas nie ma :)) wystarczy zagadać do innych „żeglarzy” :)

    Odpowiedz
    • Monis
      Maj 10, 2015 at 7:47 pm (2 lata ago)

      Sroko, nie idealizuję innych krajów. Mieszkałam w tych krajach przez kilka lat i podzieliłam się swoimi doświadczeniami i odczuciami. Podobnego zdania są moi inni polscy znajomi, którzy byli w podobnej sytuacji jak ja.

      Odpowiedz
  4. Kentak
    Maj 22, 2015 at 8:17 am (2 lata ago)

    Ja już wróciłam do pracy i mam coraz mniej czasu na żeglowanie z ekskluzywnym pasażerem. Lubiłam chodzić w miejsca gdzie nie ma ludzi i innych żeglarzy, ale jeśli juz takowe nadpływały to zagajałam. Zrodziła się z tego przyjaźń…

    Odpowiedz

Leave a Reply