Vintage

SONY DSC

Byłam kiedyś u wróżki. No dobra, byłam dwa razy. Myślę o niej bardzo ciepło, bo wywróżyła mi Bartka i wspólną córkę (oraz dalekie podróże i bogactwo…droga Pani Wróżko, wciąż czekam!). To, co mi mocno zapadło w pamięć to bardzo trafna synteza mojego życia. Moim życiem kierują dobre, pozorne przypadki (według Pani Wróżki przypadków nie ma) i zbiegi okoliczności. Taka prawda, nie mogę się z tym nie zgodzić i potrafię z marszu opowiedzieć kilka dobrych, zmieniających życie historii (np. jak zostałam grafikiem, albo jak poznałam Bartka). Ale to wszystko ma też zastosowanie do drobnych rzeczy, codziennych.

Rosnę w oczach, jest zima. Nie dla mnie radosne, letnie, ciążowe sukienki, za to jak najbardziej zimowe, ogromne namioty. Zimowe okrycia wierzchnie przechodzą naturalną selekcje na te, które dają radę z brzuchem i na te, co już nie. Mama Bartka zaproponowała, że w razie czego pożyczy mi swój płaszcz – kożuch, żebym przetrwała luty. I tutaj pojawia się własnie motyw dobrego zbiegu okoliczności. Zima – brzuch – potrzeba – propozycja – kożuch – zwierzę  - przypadkowe spojrzenie na czapkę w panterkę (tę TUTAJ) – nagłe olśnienie.

SONY DSC

Odkąd pamiętam, u mojej Mamy w szafie jest futro, właśnie w panterkę. Jak byłam mała, byłam pewna, że to futro z lamparta. To futro mojej prababci, ukochanej babci Mamy. To pamiątka, cenna rzecz, która nie ma prawa ulec zniszczeniu (dlatego za dzieciaka przymierzałyśmy je po kryjomu). Kiedy doznałam tego olśnienia, postanowiłam spróbować szczęścia, odnaleźć futro, przymierzyć i przekonać Mamę, żeby mi pożyczyła. W mojej pamięci było zawsze za duże, ogromne – przymierzyłam i okazało się, że jest całkiem w porządku. Więcej – jest miło, ciepło i nawet przez chwilę poczułam się jak blogerka modowa :) Do tego niewątpliwym plusem było to, że mogłam się w nie zapiąć! A zaskoczeniem finałowym była zgoda Mamy i stwierdzenie, że jej babcia byłaby bardzo zadowolona że jej rzeczy, zamiast wisieć kolejna zimę w szafie, są noszone przez prawnuczki.

Zakładam więc. Wyglądam jak połączenie Freda Flinstona z 50centem i nie mam nic przeciwko :) Noszę najprawdziwsze vintage. Jako wielbicielka szmateksów pękam z dumy. I celowo zestawiam po swojemu – szary dres i timberlandy to świetne połączenie z cętkowanym futrem. Takie połączenia umilają mi dzień i dają poczucie dobrze wykorzystanej okazji – zamiast szukać, kupować, wydawać pieniądze na coś, co ponoszę 2 miesiące góra, mam coś wyjątkowego, a ja lubię wyjątkowe rzeczy. Kto nie lubi?

/fot. Asia Wołejszo/

SONY DSCSONY DSC

 
 

13 Comments on Vintage

  1. Emilia
    Styczeń 30, 2015 at 7:32 pm (2 lata ago)

    Cudo. Pięknie na was wygląda :)

    Odpowiedz
  2. Ola
    Styczeń 30, 2015 at 9:06 pm (2 lata ago)

    Wielbicielka szmateksów – piona! uwielbiam :) a Ty wyglądasz kwitnąco :)

    Odpowiedz
  3. Jola
    Styczeń 30, 2015 at 10:35 pm (2 lata ago)

    Wyglądasz w tym futrze fajnie…..serio:))chociaż bije po oczach tym lamparcim wzorem:))no i wyróżniasz się z tłumu….ja gdybym założyła to wyglądałabym jak tysiąc nieszczęść HA HA nie każdemu pasuje…pozdrawiam

    Odpowiedz
    • E for Event
      Styczeń 31, 2015 at 8:00 am (2 lata ago)

      dziękuję :) masz rację, bije po oczach strasznie! ale czasem mam ochotę na trochę szaleństwa :)

      Odpowiedz
  4. Beti
    Luty 1, 2015 at 3:45 pm (2 lata ago)

    O raaaany!! Świetne! Ale, ale.. Ja tam uważam czasem spotykając Cię przypadkiem ‚na mieście’ i z tego ci widzę w blogu, że styl masz świetny i z powodzeniem mogłabyś wprowadzić zakładkę Stylizacje ;-) Lubie Twój i Moni styl. Bardzo!

    Odpowiedz
    • E for Event
      Luty 1, 2015 at 3:56 pm (2 lata ago)

      dziękuję :)))

      Odpowiedz
  5. M
    Luty 2, 2015 at 6:22 am (2 lata ago)

    Przepiękny kocur! :)

    Odpowiedz
  6. Karolina
    Luty 3, 2015 at 8:42 pm (2 lata ago)

    Rewelacja! szkoda, że moja mama nie ma takiego futra po babci, bo zamiast będąc w ciąży marznąć do stycznia w cienkim płaszczyku mogłabym pomykać niczym dzika kocica w cieplutkim futerku :)

    Odpowiedz
  7. Ka
    Luty 4, 2015 at 8:42 am (2 lata ago)

    Dobry lampart, nie wygląda zupełnie na swoje lata! Ja mam panterkę, nie vintage ale za to z drugiej ręki. Uwielbiam się nią opatulić w takie dni, jak ostatnio.

    Co do wróżek – u zudit był ostatnio dobry tekst. Co kto lubi ale jestem zaskoczona, że przywiązujesz do tego wagę i wierzysz, że córkę i partnera Ci wywróżono. Czary mary hochsztaplerstwo!

    Odpowiedz
    • E for Event
      Luty 4, 2015 at 10:06 am (2 lata ago)

      :) Tekst o wróżce to wprowadzenie do tematu vintage futra, hahah. Wizytę u wróżki potraktowałam jako eksperyment, a że mogę dopasować do tego, co powiedziała to, co się obecnie dzieje – tym ciekawiej. Absolutnie nie potraktowałam wróżby jako wyroczni, ale masz rację – co kto lubi.

      Odpowiedz
  8. sigrun
    Luty 11, 2015 at 1:58 pm (2 lata ago)

    Przepięknie Ci w tym wintydżowym lamparcie! że tyle wytrzymał! tak się mają te szatki szafowe z przepastnych szaf pokoleniowych;) Do zestawu pasowałby jakiś fuksjowy akcent, nawet na ustach. Brunetkom w nim wyśmienicie! taki odcień jest widoczny na urwanym plakacie na scianie na fot. 1! rewelacyjne tlo znalazlyscie razem z fotografka! jestem zachwycona! kontempluj swoj blogoSTAN bo juz niedlugo bedziesz go wspominac z nutka nostalgiii. kazda ciaza jest wyjatkowa ale czas przed narodzinami 1szego dziecka uwazam za bardzo wart zapamietania i sama wspominam go z wielkim sentymentem. fajnie ze obie siostry maja córki. jestem za krotki imieniem! jedna Ina druga moze Iga, Ida?;)choc to juz pewnie zdecydowane. fajnie tez bo wszystkie Inulowe szatki tez przejda rotacje pokoleniowa;) alez sie rozpisalam a glowne nie o tym mialam. Jako terazniejsza mieszkanka Olsztyna moze powiesz/doradzisz innej olsztyniance, nad morzem jak twa siostra pomieszkujacej gdzie mozna w niezapomnianej atmosferze urzadzic spotkanie rodzinne/mala rodzinna uroczystosc obiadowo-kolacyjna. Szykuje nam sie okragla rocznica urodzin dziadkow i chcielibysmy przy tej okazji spotkac sie rodzinnie olsztynnie. bede wdzieczna za kazda wskazowke! w komentach albo na priv.Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • E for Event
      Luty 12, 2015 at 8:16 am (2 lata ago)

      Cześć! Dziękuje Ci bardzo za komentarz :) Jeśli kameralna uroczystość, to w Playschool? Jest możliwość zorganizowania rodzinnej imprezy, czy z własnym domowym jedzeniem, czy cateringiem (a dzieciaki mają gdzie biegać i co robić). Chyba, że wolisz po prostu zarezerwować stolik w restauracji. Wiem, że Fajferek na Grunwaldzkiej ma oddzielną salę (tam była pochrzcinowy obiad Inuli), a jeśli bardziej na bogato, to może Casablanca? W każdym razie jeśli sama chcesz zorganizowac to szczerze polecam Playschool – zajrzyj na ich FB https://www.facebook.com/playschoololsztyn i w albumach znajdziesz mase zdjęć z warsztatów i imprez, gdzie dobrze widać wnętrze (w czasie, kiedy są imprezy, urodziny, czy kolacje oczywiście lokal jest pusty, więc kameralnie).

      Odpowiedz

Leave a Reply