Sierpień 2013 archive

E for Event w pracy #3

Dziś niniejszym zakończyłam jeden ważny projekt. Mogę oddać sie piątkowemu lenistwu i przygotowywaniu się na jutrzejsze wesele Marzeny i Bartka. Na tę jutrzejszą imprezę projektowałam wszystkie papierowe rzeczy, od zaproszeń, menu, schematu usadzenia gości, przez winietki, do księgi gości (drzewo na odciski palców). Do tego jeszcze podziękowania, w formie kolaży zdjęć drukowanych na płótnie. Wszystko w tej samej stylistyce, beżowo-wrzosowej i paskowanej. To ten projekt między innymi tak mnie absorbował, że ciężko było znaleźc czas na cokolwiek innego, ale bardzo mi zależało, żeby całość wyszła jak najlepiej. Zobaczę jutro na żywo jak druki sie prezentują w ich docelowym środowisku. Drżę z niepokoju :)

Bardzo, bardzo dziękuję Studiu AB za tak szybką realizację zamówienia i cierpliwość przy dosyłaniu plików na ostatnią chwilę! Jesteście niezastąpieni!

 

O wakacjach trochę

Jak to się dzieje, że nie mam chwili, żeby zajrzeć na bloga? Nie wiem, ale jest to absolutnie niewybaczalne i obiecuję poprawę. Po powrocie z rejsu od razu wpałam w ogromny wir pracy i nadrabiania zaległości (extreme mode). Teraz dopiero sobie siedzę i przeglądam zdjęcia. Pokornie będe przyjmować komentarze znajomych „A nie mówiłem” po tym, co teraz napiszę. JEDNAK REJSY SĄ FAJNE! A wzbraniałam się przed nimi rękami i nogami. Odkryłam przy okazji jedną z moich nowych ulubionych rzeczy – zasypianie na łódce, trochę bujającej, przy padającym deszczu, dudniącym w tą szybkę, akurat w tym przypadku nad moją głową (dobra, nie wiem jak to fachowo się nazywa, ta szybka znaczy się, ale B. na pewno mnie poprawi :P)

Cały zeszły tydzień to taki ciąg odpoczynku, nawet aparat leżał zapomniany, wyjmowany w sytuacjach nagłych („patrz, patrz, tęcza!!”), stąd zdjęć mało, ale fajne :) dla mnie pachną wakacjami.

fot. E for Event & Macrac 


 

Wakacyjnie

fot. TUTAJ

To już jutro!!! Wakacje, urlop, nicnierobienie, przerwa, nareszcie!!! Pakuję wszystkie ubrania w paski! W końcu Mazury zobowiązują :) Planuję czytać książki, opalać się, jeść lody i lansować się w Mikołajkach (według eN tym się właśnie różni wakacyjny NORMALNY rejs od grudniowego). Na to czekam :)

Życzę Wam wspaniałego tygodnia! Ja jadę urlopować i ładować baterie!

 

My morning tones

Przez ten długi weekend czuję się jakby dziś była niedziela, wczoraj byłam pewna, że jest sobota i się denerwowałam, że muszę pracować i że ciągle ktoś coś :) Na razie więc delektujemy się we czwórkę „niedzielnym” porankiem, jemy średnio zdrowe śniadanie (za to jakie dobre) i planujemy. W poniedziałek moje pierwsze letnie żagle w życiu (grudniowy terror wymazałam z pamięci), a przed wyjazdem masa pracy. Aż dziw, że ze wszystkim sobie na razie daję radę :) Daję, bo muszę i chcę. Jak się robi fajne rzeczy to praca to przyjemność. Do tego na horyzoncie pojawiają się superhiper możliwości i szanse, i sobie wizualizuję powodzenie! Aż normalnie mam gęsią skórkę jak pomyślę co fajnego może mnie spotkać, ale na razie nic nie jest pewne i nie mogę się chwalić.
Dobra, dosyć tego gadania, pod pretekstem pisania ważnego posta leniuchuję :) Uciekam w blog przed pracą! Wstyd!

 

Bo jeans wyznaję dumnie

Chyba podświadomie podążam za trendami, bo wyznaję jeans i mocno kombinuję na jego temat. Przypominam sobie czasy licealne, kiedy się robiło torby ze starych spodni (miałam taką jedną, bardzo mi modnie wyszła – miałam też sławną torbę z płyt winylowych – chyba się działo w temacie toreb jakiś czas temu), przyglądam się jak porządnie i stylowo można zaprojektować jeansowe rzeczy do domu, np. meble. Niby grzecznie, granatowo, ale od razu +100 do klimatu loftowego, który tak uwielbiam :) (patrzcie kanapa poniżej).

fot. Pinterest

Z tej okazji postanowiłam zostać szafiarką przez godzinę – mam fotki z kolejnej sesji na poczet projektowanego bloga modowego, o którym już wspominałam (ostatnio robię dużo zdjęć – bomba!). Sesja sesją, ale i mi się trochę fotek dostało (grunt to dobrze przygotowany fotograf backstage’u). Nie ma co, jeans rządzi i nie odpuszcza.

[Z tego miejsca chcę serdecznie podziękować Tacie za te stare Wranglery, które nosił wiele lat wiele lat temu i tak bosko mi je powycierał. Nie rozumiem, czemu Mama zabroniła mu ich nosić :P]

 

BE MINE powiew egzotyczny

Z racji czytania w tym momencie WYZNAŃ GEJSZY i posiadania w liczbie 3 sztuk ubrań kimono-podobnych w szafie (i kilku par japonek), i potrzeby zwiększenia tej liczby, grzebię w zbiorach Pinterestu i się zachwycam. Oczywiście chcę wszystko, co poniżej. Chyba najszybciej doczekam się sushi (tak, tak tak!!), ale to pewnie po urlopie dopiero (Panie Bartku, liczę na Pana)! 
Jestem święcie przekonana, że motywy orientalne dodają „tego czegoś”, w ikeowych wnętrzach powiew egzotyczny dodaje oryginalności i klasy, podobnie jest z ubraniami (jaka ja skromna). Marzę o lampie, takiej jak widzicie niżej, nie wspomnę o fotelu! Uwielbiam wzory, łączenie printów i kolorów, i czuję, że w moim mieszkaniu wyglądałyby znakomicie.
(już nawet nie wspominam o żurawiach, co do których mam poważne wnętrzarskie plany)
fot. Pinterest

 

Backstage na szybko

Tak pracować, to ja rozumiem bardzo! Tak, jak zaplanowaliśmy, w sobotę odbyła się sesja zdjęciowa brzuchatej gwiazdy – Agaty z Caribulife. Pogoda była podła, ale co 5 głów to nie jedna i uznaliśmy, że jak ma być sesja w kaloszach, to będzie :) Zaopatrzyliśmy się w sprzęt fotograficzny profesjonalny, jedzenie grillowe i psa, i ruszyliśmy do boju. Dzięki chłopakom, którzy zdecydowanie odmówili pracy przed jedzeniem, daliśmy czas pogodzie na poprawę w czasie, kiedy zajmowaliśmy się przyjemnościami grillowymi.
Podzielilismy się rolami – ja zajęłam się stylizacją i w mniejszej części robieniem zdjęć, Michał robił zdjęcia i ogarniał wszystko, Bartek zajmował się tym, co lubi robić najbardziej, czyli przygotowywaniem nam jedzenia, Tata Agaty patrzył swym profesjonalnym okiem i doradzał technicznie, a Agata gwiazdorzyła i stroiła piękne miny :)
Super było. Na razie mam tylko kilka fotek backstagowych, robonych komórką, czekam na pełnotłuste fotki już gotowe do publicznego pokazania :)

 

 

Sesja ciążowa i muffiny

Muszę przystopować z ilością pomysłów – więcej planów niż czasu! Ale tego pomysłu nie mogłyśmy z Agatą z Caribulife nie zrealizować! Agata jest w 8 miesiącu ciąży, więc to idealny czas na sesje z brzuchem :) Już w sobotę ruszamy z sesją – mamy masę pomysłów na stylizacje i dekoracje, nic nas nie ogranicza. Na razie przeszukujemy Pinterest w poszukiwaniu kolejnych inspiracji – pomagają Michał z Lulą :) (pomagają też muffiny z malinami, jagodami i białą czekoladą made by moja skromna osoba oraz pyszna latte made by Michał i Lani Coffee)

fot. Caribu

 

My funny tones

Nie ma mnie na blogu, nie mam ostatnio czasu podrapać się po głowie, a to wszystko między innymi zasługa naszego nowego chłopaka – Ryśka. Edek z Ryśkiem na razie nie mogą dojść do porozumienia i to mocno utrudnia wszystko :) Ale widzimy światełko w tunelu. Niedługo może nawet Rysiek da się przedstawić światu.

Z tej okazji postanowiliśmy z B. nabyć nowe szelki planując rodzinne spacery na 12 nóg/łap. Starałam się zademonstrować B. na szybko, na jakiejś popisanej kopercie, mechanizm działania jednego z modeli szelek. Bartek miał jednak inną wizję….

Jesteśmy oboje silnie utalentowani :)