Archive of ‘BE HUNGRY’ category

Be hungry #12

BE HUNGRY

Spóźniłam się na truskawki, potem na jagody, maliny – jesień mnie zaskoczyła, jak zima drogowców. Zostały mi śliwki, ale nie martwi mnie to za bardzo. Drożdżowe wypieki to wciąż dla mnie nowość, ale mam wielkie chęci, w końcu przez żołądek do serca, a ciasto drożdżowe, obok sernika, to ulubione desery B. Tak więc trzymam za siebie kciuki i pękam z dumy w wyniku tego, co widzicie poniżej :)

(Ledwo się udała misja, bo Kazik porwał worek ze śliwkami w celu rozerwana na strzępy i worka, i zawartości, ale…kilka śliwek się uchowało!)

SONY DSC

 

Składniki:

- 7g suchych drożdży
- 1,5 szklanki mąki
- 1/3 szklanki cukru
- 100 ml mleka
- 3 jajka
- 150 gram masła
- szczypta soli
- śliwki
- migdały w płatkach
- garść brązowego cukru

Do miski wsyp wszystkie suche składniki i jajka. Podgrzej mleko i masło – nie mogą być gorące, ja dla ułatwienia połączyłam oba te składniki w garnku. Wlej ciepłe mleko z masłem do miski i wszystko dokładnie wymieszaj.

Wyrabiaj ciasto, aż zacznie odchodzić od ręki. Przykryj czystą ściereczka i odstaw w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.

Gotowe ciasto podziel na mniejsze porcje, ukształtuj tak, jak lubisz. Na wierzchu połóż śliwki, posyp brązowym cukrem i płatkami z migdałów. Jeśli lubisz, możesz posmarować bułki roztrzepanym żółtkiem z wodą – będą się ładnie błyszczały.

Bułki ze śliwkami piecz w 180 stopniach, przez około 30 minut, aż ładnie się zarumienią.

SONY DSC

E FOR EVENT BUŁECZKI DROŻDŻOWE ZE ŚLIWKAMI 2

E FOR EVENT BUŁECZKI DROŻDŻOWE ZE ŚLIWKAMI 3

 

 

Be hungry #11

BE HUNGRY

Kolumna „Be hungry” powstała po to, żebym mogła dzielić się przepisami na moje ulubione potrawy, albo te, które okazały się zaskakująco dobre, na moje eksperymenty, które się udały. Tym razem mam dla Was przepis na jedno z moich ulubionych dań, oczywiście w 100% autorstwa Bartka :) To danie to moje comfort food, zawsze dobre na poprawę humoru, rozgrzewa, ma niesamowity aromat, najlepiej się je je łyżką z dużej miski (pałeczki to jeszcze nie mój level).

Curry z ryżem, kurczakiem i warzywami to mój pewniak – i wcale nie kojarzy mi się z zimą, choć to danie niewątpliwie rozgrzewające. Jest dobre zawsze :)

 

SONY DSC

SONY DSC

 

 

SKŁADNIKI (dla 4 osób)

- 700g niefiletowanych udek z kurczaka / 400g wyfiletowanych udek

- 2 szklanki ryżu dobrej jakości

- 2 puszki mleka kokosowego dobrej jakości

- 3 płaskie łyżki proszku curry (my użyliśmy proszku Hot Madras, firmy RAJAH)

- 1 cebula

- 2-3 ząbki czosnku

- kawałek imbira wielkości kciuka

- olej do smażenia

- szczypta suszonych chilli do smaku (dla lubiących ostre jedzenie)

- 1/2 czerwonej papryki

- 1/2 żółtej papryki

- 1/2 średniej cukinii

- 1/3 bakłażana

- duża garść fasolki szparagowej

- 3 duże ziemniaki

- grzyby shiitake (suszone)

- szczypior, kolendra i limonka do smaku i przybrania

- nasiona sezamu do przybrania

- sól, albo sos sojowy do smaku / opcjonalnie

- sos rybny / opcjonalnie

SONY DSC

KROK PO KROKU

1. Na oleju podsmażamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę i czosnek – w dużym garnku

2. Dodajemy proszek curry i podsmażamy mieszając około minuty

3. Dolewamy mleko kokosowe i gotujemy razem na małym ogniu pod przykryciem

4. Filetujemy udka kurczaka, kroimy w kawałki i wrzucamy do garnka. Dodajemy sos rybny (1 łyżka stołowa) i grzyby.

5. Obieramy ziemniaki, kroimy w kostkę i wrzucamy do garnka – gotujemy wszystko razem około 20 minut. Jeśli sos jest za gęsty dodajemy trochę wody.

6. Zaczynamy gotować ryż według opisu z opakowania. Obgotowujemy fasolkę szparagową

7. Kroimy warzywa w wąskie paski

8. Siekamy szczypior

9. Sos jest gotowy. Rozgrzewamy woka, wlewamy olej, na gorący tłuszcz wrzucamy pokrojone w paski warzywa i fasolkę szparagową. Dodajemy trochę sosu sojowego, lub soli do smaku. Smażymy warzywa według upodobiania – jeśli lubisz mocno usmażone – smaż dłużej.

10. Do miski / talerza wkładamy porcję ryżu, dodajemy sos curry i usmażone warzywa. Dekorujemy szczypiorem, sezamem, kolendrą i kawałkiem limonki.

 

Smacznego :)

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

 

 

Be hungry #10

Ostatnio dużo u mnie słodkich rzeczy, nie bardzo cierpię z tego powodu. Dziś mam dla Was coś absolutnie pysznego – deser mocno inspirowany tiramisu. Przepis powstał spontanicznie – trochę pamiętałam z czasów jak pracowałam w kawiarni, a sporo dodałam od siebie. Jestem pewna, że starczy Wam kreatywności, żeby zamienić dodatki na Wasze ulubione, bo tak naprawdę nie trzeba się sztywno przepisu trzymać, można poszaleć. Moja wersja to bita śmietana z mascarpone, ciastka z cukrem, kawa, wiórki gorzkiej czekolady, pokruszone pistacje i ciasteczkowe okruchy.

SONY DSC

Składniki na deser dla 4 osób

- 250g serka mascarpone

- 2 śmietany kremówki 36% (małe opakowania)

- 2 łyżki cukru pudru

- paczka ciastek posypanych cukrem (ja użyłam ciastek „Łakotki”, ale mogą być też biszkopty, herbatniki, pieguski)

- mocna, lekko osłodzona kawa

- kilka kostek gorzkiej czekolady

- 100g pistacji, pokruszonych

 

1. Ubijamy schłodzoną śmietanę z cukrem pudrem, dodajemy serek mascarpone i razem mieszamy

2. Odkładamy 8 ciastek (po 2 na głowę), resztę kruszymy

3. Rozdrabniamy pistacje i przygotowujemy wiórki z gorzkiej czekolady.

4. Do każdego naczynia (dla 1 osoby) układamy warstwę masy śmietanowej, ciastko zanurzone w kawie, posypujemy czekoladą, okruchami i pistacjami, następnie od nowa śmietana + ciastko z kawą + dodatki, na koniec 3 warstwa śmietany. Ozdabiamy okruszkami, wiórkami i pistacjami.

*Najlepiej robić deser taśmowo, od razu wszystkie porcje, wtedy łatwiej równo rozdzielić składniki. 

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 

Be hungry #9

Prawda jest, że najbardziej ciągnie mnie do włoskiej kuchni, ale czasem mam ochote na jedzeniowe eksperymenty (czasem, ale jednak). W lipcu byłam z ekipą Caribu w Gdyni w meksykańskiej restauracji i przepadłam, byłam zachwycona. Jak Bartek spytał ostatnio co bym chciała, żeby ugotował (oczywiście z mym udziałem jako pomocy kuchennej) powiedziałam, że chyba czas na coś meksykańskiego.

Poszliśmy na całość – meksykańska potrawa, w całości robiona samemu, bez chodzenia na skróty (motyw chodzenia jest tu bardzo ważny – trzeba przejść wiele, wiele kilometrów, żeby spalić to wszystko): fajitas z kurczakiem, papryką i cebulą, tortille, salsa pomidorowa i guacamole. To jest pyszne jedzenie, integrujące, w sam raz na małą imprezę, spotkanie przy stole (nic tak nie zbliża jak kapiący wszędzie z placków sos).

Składniki (2 głodne osoby):

Fajitas:
- duża pierś z kurczaka pokrojona w paski
- papryka czerwona pokrojona w paski
- papryka zielona pokrojona w paski
- papryczka chilli drobno posiekana (według uznania)
- cebula pokrojona w pióra

Marynata:
- oliwa z oliwek
- 1 łyżka kminu
- sos z 1 limonki
- pieprz, sól
- 1 łyżka słodkiej papryki w proszku

Tortille (10 placków):
- 600g mąki pszennej (+ trochę mąki do wałkowania tortilli)
- 1 łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 100g smalcu (pół kostki)
- kubek goracej wody

Guacamole:
- dojrzałe awokado
- kolendra
- kilka pomidorków koktajlowych
- papryczka chilli
- sok z 1/2 limonki

Salsa:
- kilkanaście pomidorków koktajlowych
- sok z limonki
- kolendra
- sól, pieprz
- papryczka chilli

W dużej misce wymieszaj słodką papryke w proszku, kmin, sok z połowy limonki i oliwę z oliwek. Do marynaty dodaj pokrojone w paski kurczaka, cebulę i paprykę (czerwoną i zieloną). Porządnie wymieszaj i odstaw do lodówki.

Teraz czas na tortille. W misce wymieszaj suche składniki. Dodaj pokrojony w kostkę, miękki smalec i wymieszaj widelcem, lub ręką. Powoli dodawaj gorącą wodę – mieszając ręką składniki między kolejnymi, małymi porcjami wody. Zagnieć elastyczne ciasto. Podziel je na 10 równych części i uformuj ręką w małe placuszki. Zawiń placki w folię, lub przykryj wilgotną, czysta ścierką i odłóż na około 30 minut.

Jak tortille odpoczywają – zrób salse i guacamole.

Salsa: Kilkanaście pomidorków posiekaj z kolendrą i chilli, dopraw sokiem z limonki, solą i pieprzem (spróbuj i dopraw po swojemu).
Guacamole: Awokado obierz i rozgnieć wildelcem. Pokrój w drobną kostkę kilka pomidorków, papryczkę chilli i kilka liści kolendry – połącz z awokado, dodaj sok z limonki – dopraw do smaku.

Każdy placek tortilli wałkuj na cienki, okrągły placek i usmaż na suchej patelni, z dwóch stron. Odkładaj jeden placek na drugi i przykrywaj czystą, suchą ścierką – początkowo są dosyć twarde i chrupiące, ale zmiekną z czasem (więc spokojnie będzie można je zawijać).

Zamarynowane mięso z warzywami wrzuć na patelnię. Najlepiej byłoby użyć żeliwnej patelni grillowej (tak, jak my! ha), ale zwykła patelnia, czy wok tez zdadzą egzamin. Smaż i mieszaj całość, dopóki mięso nie będzie podsmażone na złoty kolor, a warzywa miękkie. Możesz dodać trochę oleju, czy oliwy w trakcie smażenia, jeśli masz taką potrzebę.

To by było na tyle. Patelnia ląduje na stole, razem z tortillami, guacamole i salsą. Jesli lubisz, nie zapomnij o gęstym jogurcie. Na tortillę nałóż mięso z warzywami, dodaj sosy i jogurt (ja nie lubię, więc nie ma w przepisie :P), zwiń wszystko i jedz. Do tego pasuje zimne piwo (polecam Dos Equis). Smacznego!!!

 

Be hungry #8

Pozostaję cały czas w moich ulubionych śródziemnomorskich klimatach. Ostatnio serwowaliśmy pizze, dzisiaj przenosimy się trochę bardziej na zachód, do Hiszpanii. Catalana toasts, katalońskie grzanki z pomidorami to autentyczny przepis, tutaj zmodyfikowany na moją modłę. Przekąska bajecznie prosta do zrobienia i przepyszna, w dodatku robiona w znacznej części ze świeżych pomidorów, więc w sumie można ją zaliczyć do surówki :)

Składniki na 2 osoby:

- dobry, pszenny chleb
- 3 średnie pomidory
- 1 łyżka oliwy
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- sól morska i pieprz do smaku
- 1/2 łyżeczki cukru
- kilka ząbków czosnku przekrojonych na pół
- drobno posiekana cebula (opcjonalnie)
- twardy, słony ser /parmezan/ do posypania (opcjonalnie – mało to hiszpańkie, ale lubię)
- posiekana pietruszka (opcjonalnie – świetnie „gra” z czosnkiem)

Pomidory obierz i zetrzyj na drobnej tarce, lub zblenduj na gładką masę. Dodaj do nich oliwę, sok z cytryny, cukier, sól i pieprz. Oryginalnie do pomidorów dodaje się też posiekaną cebulę – nie lubię, więc nie dodaję, ale Ty możesz :) Chleb pokój w dość grube kromki i podpiecz w piekarniku na kratce, bez folii tak, żeby z obu stron kromki były twarde i chrupiące. Gorącą kromkę natrzyj połową ząbka czosnku i pokryj pomidorową masą. Na koniec możesz posypać twardym serem i pietruszką, lub skropić oliwą.

Świetnie do tego pasują opisywane wcześniej oliwki w oliwie czosnkowej.

* nie smaruj kromek oliwą, lub innym tłuszczem przed pieczeniem – jeśli chleb będzie zbyt miękki nie natrzesz go czosnkiem tak, jak trzeba :)

Smacznego!

 

Be hungry #7

Uwielbiam włoskie jedzenie. Nie ma nic lepszego. Pizza to u nas dosyć częsty gość – też dlatego, że ciężko w Olsztynie znaleźć naprawdę dobrą pizzę, robioną z porządnych składników, a to się wyczuwa. W niedzielę urządziliśmy sobie włoski lunch, czyli wczesny obiad. Dwie różne pizze, w wersji bezmięsnej, do tego trójkąty z ciasta do pizzy z grubo-mieloną solą morską i oliwki w czosnkowo-pietruszkowej oliwie, na które przepis podałam kilka miesięcy temu TUTAJ, a które wciąż są u nas hitem.

Pizza domowa ma ten plus, że składniki można dobrać naprawdę te ulubione. Moja to grillowana papryka i cukinia, mozzarella, oliwki i rukola. Bartka to szpinak z czosnkiem, oliwki, mozzarella, papryczka chilli i czerwona cebula z rukolą. Do tego oczywiście świeży sos pomidorowy.

SKŁADNIKI NA 4 PIZZE (średnica około 20cm) I TRÓJKĄTNE CHLEBKI:

1. SOS POMIDOROWY
- 1 puszka pomidorów rozdrobnionych
- 1 ząbek czosnku
- 1/2 małej cebuli
- 1/2 łyżeczki cukru
- sól do smaku

2. CIASTO
- 350g mąki
- 25g drożdży świeżych
- płaska łyżeczka soli
- płaska łyżeczka cukru
- 2 łyżki oliwy
- 150ml ciepłej wody

3. DODATKI
- 1 kulka mozzarelli
- 3 kulki mrożonego szpinaku podsmażone z 2 łyżkami oliwy i 1 ząbkiem czosnku
- 1/2 cukinii ugrillowanej / upieczonej z odrobiną oliwy
- 1/2 papryki ugrillowanej / upieczonej z odrobiną oliwy
- oliwki
- cebula czerwona pokrojona w piórka
- rukola
- opcjonalnie papryczka chilli

(ja wybrałam mozzarellę, oliwki oraz cukinię i paprykę, a Bartek mozzarellę, szpinak z czosnkiem, oliwki i czerwoną cebulę oraz papryczkę)

4. OLIWKI W OLIWIE CZOSNKOWEJ

PRZEPIS:

1. SOS POMIDOROWY KROK PO KROKU
- w niedużym garnku rozgrzewamy oliwę i podsmażamy drobno posiekaną cebulę
- jak tylko cebula się zeszkli dodajemy wyciśnięty czosnek i podsmażamy chwilę
- po kilku minutach smażenia dodajemy pomidory z puszki, sól i cukier
- dusimy całość pod przykryciem kilka minut, a potem redukujemy sos gotując go na małym ogniu bez pokrywki

2. CIASTO KROK PO KROKU
- w 150ml ciepłej wody mieszamy drożdże wraz z cukrem – pozostawiamy pod przykryciem na 5 minut (w temperaturze pokojowej)
- do dużej miski wsypujemy makę i sól oraz dodajemy oliwę
- sprawdzamy drożdże – jeśli na powierzchni utworzyła się lekka pianka oznacza to, że drożdże są gotowe do dodania do mąki
- dodajemy drożdże z wodą do mąki i mieszamy wszystko najpierw łyżką – jeśli ciasto jest za sztywne koniecznie dodaj trochę ciepłej wody
- dobrze wymieszane ciasto w misce przekładamy na posypaną mąką stolnicę, lub blat i wyrabiamy
- dobrze wyrobione ciasto powinno być miękkie i elastyczne
- gotowe ciasto dzielimy na 5 równych części, które formujemy w małe kule i odkładamy je na 10 minut do wyrośnięcia pod przykryciem
- 4 wyrośnięte kulki ręcznie formujemy w płaskie placki o średnicy około 20cm i układamy na posypanej mąką blasze – układamy na nich ulubione składniki, zaczynając od sosu
- ostatnią kulkę wałkujemy w koło i kroimy ją na trójkąty – to będą nasze chlebki do oliwy – które układamy na blasze posypanej mąką i opcjonalnie posypujemy morską solą
- przygotowane pizze wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na 10-12 minut
- trójkątne chlebki dokładamy 5 minut po włożeniu pizzy
- przed podaniem posypujemy pizze rukolą i podajemy razem z czosnkową oliwą i goracymi chlebkami

Chociaż przepis jest długi tak naprawdę całość jest bardzo prosta do przygotowania i pasuje idealnie na weekendowy obiad. Podawać koniecznie z dobrym winem :)

Smacznego!

Jeszcze przez 3 dni, do 6 lutego do 12:00 można głosować na Blog Roku. Też biorę udział w tym konkursie i jeśli chcecie mi pomóc i mnie uszczęśliwić- wyślijcie smsa o treści A01085 na numer 7122!! :)

koszt smsa to 1,23zł
 
 



 

Be hungry #6

Dzisiaj proponujemy powrót do dzieciństwa. Mojego, bo u Bartka takie placki z jabłkami nie funkcjonowały  (a grzanek chleb+ser, robionych w mikrofalówce nie chcieliśmy proponować, co było ważną częścią akurat jego dzieciństwa). Takie placki robiła moja Mama i mam do nich wielki sentyment. Placki + cukier + zimne mleko i wszyscy są szczęśliwi. W dodatku naprawdę są bajecznie proste do zrobienia, a rezygnacja z dużej ilości oleju do smażenia, na rzecz dobrej patelni sprawia, że w całym domu nie pachnie smażeniem (pachnie – uprzejmość z mojej strony). To jest nasze dzisiejsze śniadanie, na ciepło, na przyjemnie, energetycznie.

Co jest potrzebne?

porcja dla 2-3 osób

- 500ml mleka
- 2 szklanki mąki
- 1 łyżka oleju
- cukier puder (kilka łyżek)
- 3 duże jabłka
- 1 jajko

Jabłka obieramy i kroimy z cienkie, niewielkie plasterki. W misce mieszamy mąkę, mleko, jajko, 1 łyżkę cukru pudru i olej. Możemy użyć miksera, ja użyłam ubijaczki. Do przygotowanej, dobrze wymieszanej masy dokładamy pokrojone jabłka i dobrze mieszamy. Rozgrzewamy dobrą, nieprzywierającą patelnię i smażymy niewielkie placki z dwóch stron. Gotowe placki posypujemy cukrem pudrem i jemy. Dobrze smakują z nutellą, z dżemem, miodem, czy posypane orzechami. Ja jednak wolę tradycyjną wersję z cukrem. Dla mnie takie smakują najlepiej.

Smacznego :)

 

 

Be hungry #5

Uwielbiam czekoladę. Jakbym miała wybierać jaką czekoladę jeść do końca życia, wybrałabym gorzką. Na szczęście nie muszę się ograniczać. Zawsze bardzo mi smakowały czekolady smakowe – miętowe (After Eight – mmmmmm) i pomarańczowe (Delicje!!). To chyba pozostałości po dziecięcym zachwycie niemieckimi słodyczami, które miałam okazję poznać w 1989 roku. Dzisiaj zrobiliśmy coś ekstra – w sam raz na zimę, w sam raz na grudzień i w sam raz na świąteczny czas dietowej dyspensy. Gorącą czekoladę z konfiturą pomarańczową i pianką z mleka. Nie uznaję gorących czekolad w proszku. To profanacja. Zawsze jak w nowej kawiarni mam na nią ochotę pytam się, czy to proszek z mlekiem, czy prawdziwa, gęsta czekolada. Jeśli to proszek smakujący jak czekolada z automatu – rezygnuję. Dlatego my robimy to po ludzku, czyli do mleka dodajemy prawdziwą, gorzką czekoladę. Wtedy napój ma głęboki, prawdziwy smak i przyjemność jest po prostu większa.

Składniki:
- mleko (3/4 do gorącej czekolady i 1/4 do mlecznej pianki)
- gorzka czekolada
- konfitura pomarańczowa
- skórka z pomarańczy do ozdoby

Wlej mleko do garnka i dodaj gorzką czekoladę (gorzka – żeby napój nie był za słodki). Na początek przyjmij 6 kostek / osobę. Mieszaj i podgrzewaj, aż czekolada się rozpuści (mleko wtedy będzie już gorące). Spróbuj i jeśli napój jest za mało czekoladowy – śmiało dodaj więcej czekolady (ja dodałam). Jak mleko z czekoladą będą już gotowe wlej pozostałe mleko do innego garnka i lekko podgrzej, a następnie ubij piankę.

Do szklanki na dno włóż 1-2 łyżeczki konfitury dociskając i wyglądzając, żeby przylegała do ścianek. Delikatnie i bardzo powoli wlej gorącą czekoladę, a następnie na wierzch wyłóż mleczną piankę i udekoruj skórką pomarańczy.

Nie masz ubijaczki do mleka? Nic straconego. Wystarczy słoik z pokrywką. Podgrzej mleko, wlej do słoika (ale tak, żeby mleko zajmowało mniej niż połowę objętości słoika), mocno zakręć, a następnie energicznie potrząsaj słoikiem przez około 30 sekund. Otwórz słoik i delikatnie postukaj denkiem o blat, żeby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Pianka gotowa. To naprawdę działa :)

UWAGA: nie zmuszam nikogo do pomarańczowej wersji. Równie pyszna będzie czekolada z konfiturą wiśniową, czy malinową. Tak naprawdę pisząc to już planuję tę ostatnią :)

 

 

Be hungry #4

Już koniec listopada, a ja ciągle jeszcze w jesiennej, nie zimowej świadomości. Nawet kurtki zimowej nie wyjęłam, no bo co będę nosiła zimą? A przecież tak naprawdę zima już jest. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Chociaż kuchennie wpasowaliśmy się w klimat i zaczynamy jeść rozgrzewająco. Zupa rybna to strzał w dziesiątkę pod tym względem, oczywiście dla miłośników ryb i owoców morza. Dla niemiłośników proponuję rosół, po polsku, normalnie, bez udziwnień:) Ale dziś udziwniamy.

Zupa rybna to też wpływ Bartka, bo bez niego nigdy jej nie jadłam. Okazało się, że bardzo ją lubię, szczególnie w pikantnej wersji z papryką, imbirem i chilli. Jest sycąca, rozgrzewająca, godny przedstawiciel COMFORT FOOD.

Zapraszamy :)

Składniki:

- około 350g filetów rybnych – świetnie nadaje się do tego dorsz, czy łosoś
- mieszanka owoców morza
- włoszczyzna
- 1 cebula
- 1 papryka (albo po pół dwóch rożnokolorowych)
- szklanka przecieru pomidorowego
- świeży imbir do smaku
- skórka starta z 1/3 limonki
- suszone, albo świeże chilli
- liść laurowy
- ziele angielskie
- sól, pieprz
- natka pietruszki

1. Wrzucamy pokrojoną w kostkę włoszczyznę do garnka, zalewamy wodą (około 2 litrów) i gotujemy około 20 minut na małym ogniu.
2. Cebulę obieramy z zewnętrznych warstw i przypalamy na gazie (na palniku, jak to robią nasze babcie) i w całości wrzucamy do garnka z warzywami.
3. Jak włoszczyzna się podgotuje, dodajemy do niej pokrojoną paprykę i przecier pomidorowy.
4. Doprawiamy do smaku (sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, chilli, przetarty imbir i skórka z limonki)
5. Jak warzywa są już ugotowane, czas dodać pokrojoną w kawałki rybę i owoce morza. One potrzebują tylko kilku minut gotowania.
6. Próbujemy rybę i jeśli jest ugotowana, można jeść. Dekorujemy natką pietruszki i kawałkami limonki.

Smacznego!

 

 

Be hungry #3

Kto lubi śniadania ręka do góry?! Ja lubię bardzo, szczególnie jak czeka na mnie coś dobrego. Zawsze uważałam, że pasty kanapkowe to kolejny cud świata i przy odrobinie dobrej woli można stworzyć wiekopomne, kanapkowe dzieło. No bo co za problem włożyć do miski wszystkie ulubione składniki, dodać majonez i wymieszać? :) Zgadzam się – nie wszystko wygląda bardzo apetycznie, natomiast są sposoby na to, żeby wygląd też przyciągał. Jak dla mnie dodanie szpinaku (zielony), curry (żółty), lub papryki (czerwony) to niezłe rozwiązanie dla pozytywnego wizualnego efektu. W końcu je się oczami :)

Moją pastą prosto z dzieciństwa to tradycyjna pasta z makreli, z jajkiem na twardo i majonezem (i cebulą opcjonalnie, dla mnie bez). Kto jej nie jadł? Do tej pory ją robię dosyć często, albo chętnie wyjadam, jak znajdę przypadkiem w lodówce u Rodziców.

Dziś jednak naszła nas ochota na śniadaniowe eksperymenty. Jak zamienić coś tradycyjnego w coś równie przyjemnego, ale trochę innego? Żeby było smacznie i domowo, i szybko? Mamy dla Was z Bartkiem bardzo, bardzo proste sposoby na 2 pasty kanapkowe – z rybą i bez. Co kto lubi :)

PASTA Z MAKRELI

- makrela wędzona
- 2 jajka na twardo
- 2 łyżki majonezu
- 2 łyżeczki wasabi / chrzanu o smaku wasabi
- sól, pieprz
- szczypiorek do dekoracji i do smaku (opcjonalnie)

Mięso wędzonej makreli rozdrobnić (wyjąć ości!), wymieszać z majonezem, chrzanem i przyprawami, następnie do masy wrzucić 2 jajka na twardo i rozgnieść widelcem.

PASTA Z AWOKADO I CIECIORKI

- 150g ciecierzycy
- 1 awokado
- 2 łyżki majonezu
- 1 łyżeczka curry (lub więcej – według uznania)
- garść szpinaku
- pieprz i sól

Cieciorkę ugotować i ostudzić. Awokado obrać i pokroic na kawałki. Cieciorkę, awokado, szpinak oraz pozostałe składniki rozdrobnić blenderem i doprawić do smaku. Ta pasta jest bardzo delikatna, więc można poszaleć z przyprawami, jeśli ktoś lubi. Na koniec dodać 2 jajka na twardo i rozgnieść je widelcem. Wymieszać całość.

Pieczywo grubo smarować, się nie przejmować kaloriami. Jeszcze lepszy efekt uzyska się dekorując kanapki szczypiorkiem, grubo zmielonym pieprzem, chilli, czy plasterkami awokado.

Smacznego!

 

 

1 2