Harmonia w chaosie

SONY DSC

Dziś nie wrzucam projektu DIY, ani 10 złotych sposobów na…, czy też inspiracyjnych zdjęć rodem z Pinterestu. Dziś spisuję na szybko moje przedpołudniowe przemyślenia. Tytuł jak z taniego romansu, ale idealnie obrazuje to, co czuję :)

Gorąco polecam wszystkim remont jako sposób na porządek wewnętrzny i zewnętrzny, umysłowy, na ciele i duszy.

Od jakiegoś czasu systematycznie, po trochu (z braku czasu na raz) realizujemy plan remontu, odświeżenia mieszkania, stworzenia miejsca dla nowej osoby w rodzinie. To, co trzeba zrobić (a na początku wydaje się pracą ponad siły) to rozprawienie się ze stosem, bo inaczej tego nie można nazwać, rzeczy niepotrzebnych. Praca nudna, choć ma swoje momenty, np. odnalezienie zdjęć do dowodu z 2004 roku (B: O, Emilcia, jaka grzeczna, aniele boży stróżu mój…), czy też przeterminowanych kuponów do Tesco (E: Cholera, spóźniliśmy się o 7 miesięcy). Nie ma to jak pożegnać wielką siatę rajstop. Zdobyłam się nawet na to, żeby wyrzucić bieliznę, którą kupiłam, bo była piękna, ale jakoś nie było mi z nią po drodze. Córka zasługuje na rozpoczęcie przygody z życiem w środowisku niezagraconym rajstopami i majtkami.

SONY DSC

Siedzę dumna i zmęczona (nie wiem jak to się dzieje, ale samo przekładanie, na siedząco, rzeczy z kartonu do kartonu powoduje zadyszkę i jęki), wzrokiem ogarniam pustkę w małym pokoju, szuflady się zamykają same, nie trzeba ich dopychać na siłę, ubrania, których nie noszę, ale których za Chiny nie chcę się pozbywać, czekają, zapakowane w karton, na wywózkę w lepsze miejsce (czyli do Rodziców). Wiecie co czuję? Zadowolenie. I spokój. Coś jak połączenie dumy z dobrze wykonanej pracy z podekscytowaniem przyszłością. Nic mi już nie przeszkadza w wizualizowaniu sobie jak ten pokój będzie wyglądać, gotowy na przybycie Jej. Nie przeszkadzają mi w tym stare lakiery do paznokci, ani kubki niewiadomego pochodzenia (pewnie Lipton miał promocję), kioskowa biżuteria, akcesoria założone ostatni raz z 5 lat temu, ulotki moje własne, nierozdane, za to już nieaktualne, w dużej ilości, kupony rabatowe, skrawki bibuły (dużo, dużo, dużo…) i resztki mojego szału twórczego. Odnalazłam za to zdjęcia z dzieciństwa i zeszyty z 1 klasy. Cudem odzyskana jasność i przestrzeń dobrze komponują się ze śniegiem za oknem i śpiącymi kotami. Podoba mi się.

W przypadku chaosu, braku siły sprawczej i mocy, zachęcam do remontów, albo chociaż gruntownych porządków. Niby nuda i „potrzebę_porządków_załatwiam_oglądając_kuchenne_rewolucje_z_magdą_g” ale uczucie PO jest bezcenne :) Po prostu harmonia, wszystko gra.

SONY DSC

P.S. Dostałam 4- za napisanie tekstu (chyba dyktando, w każdym razie miałam 7 lat)

Co robi noc? Noc ucieka od lampy.
Ucieka do sadu na pole.
Tam spotyka wiatr.
Noc otula mrokiem lasy, pola i sady.

Piękne, prawda? :)

P.S. 2. Wow! Naprawdę fajnie wychodziło mi jabłko, miś, kaczka, kwiatki i żołędzie. Zdolniacha :))

 
 

4 Comments on Harmonia w chaosie

  1. Ola
    Styczeń 28, 2015 at 3:00 pm (2 lata ago)

    Remont, gruntowne porządki, pozbycie się rzeczy, które tak naprawdę tylko zalegały to jest to, daje niesamowity oddech :) A co do znajdywania starych zeszytów, dyplomów itd to właśnie często miałam tak, że zamiast sprzątać, to siedziałam i czytałam znalezione stare pamiętniki… :)

    Odpowiedz
    • Emilia
      Styczeń 28, 2015 at 8:57 pm (2 lata ago)

      Ja też uwielbam zaczytywać się w porządkowych znaleziskach :) coś cudownego.

      Odpowiedz
  2. Pe
    Luty 4, 2015 at 9:32 am (2 lata ago)

    Zapytam przewrotnie: Córka zasługuje na życie w niezagraconej przestrzeni. A co z rodzicami? Oni nie zasługują? ;) W sumie to problem nadal nie rozwiązany, tylko zmienią się okoliczności przyrody. Za jakiś czas dylemat powróci, zostawić czy wyrzucić. No ale może czasem trzeba czasu, żeby do czegoś dojść, dojrzeć. Tylko tych rodziców zawalanych przez śmieci swoich dzieci mi czasem żal, choć pewnie sami się na to zgadzają, z miłości ;) Nie odbieraj tego jako atak, to tylko luźne myśli.
    Pozdrawiam serdecznie, wszystkiego dobrego :)

    Odpowiedz
    • E for Event
      Luty 4, 2015 at 11:06 am (2 lata ago)

      :) Oj, ja również nie zasługuję na życie w zagraconej przestrzeni, ale z lenistwa i braku czasu się na to godzę. Pracuję nad tym, żeby nie tylko Córce, ale nam też się lepiej żyło, jako domownikom :) Nie jestem zwolenniczką myślenia „wszystko dla dziecka”, my jesteśmy tak samo ważni, ale Jej pojawienie się jest takim kopem do działania dla nas i liczę na to, że wszyscy skorzystamy na tym „kopie” :)

      Odpowiedz

Leave a Reply